Ulica:

Miejscowość:

Kod pocztowy:

lubię to!
  Kontakt
   Wydawca
   Redakcja
  
  „...wszędzie tam, gdzie przerabia się drewno...”
Z kraju

Przed suszeniem eliminowanie wad icięcie na wymiar

wielkość 
OWD-1500 w znaczący sposób poprawiła wydajność i bezpieczeństwo pracy, a jednocześnie nie wymaga jakichś specjalnych kwalifikacji od operatora, ponieważ obsługa maszyny jest prosta.
Można przyjąć, że na każdym drewnianym wieszaku da się powiesić ubranie, koszulę czy żakiet. Jednak w spółce FOREST GORLICE w Gorlicach (woj. podkarpackie) szybko dodają, że tylko dobrze dobrany wieszak zapewnia odpowiednie przechowywanie odzieży, zaoszczędza czas zmarnowany na ponowne prasowanie, a nawet wydłuża czas użytkowania ubrania. Bo wbrew pozorom niedoceniany wieszak jest pomocny w pielęgnacji garderoby, jeśli ma odpowiednie wymiary i jest właściwie sprofilowany. Nie może być wykonany z byle jakiego drewna i niedokładnie. Powinien być elegancki i wytrzymały, wymaga więc odpowiedniego drewna, właściwej technologii i umiejętności zawodowych pracowników.
Zasadnicza część oferty produktowej dotyczy właśnie drewnianych wieszaków odzieżowych, wykonywanych w rozmaitych wersjach i wykończeniach. Pozostała sfera działalności produkcyjnej obejmuje szeroką gamę tradycyjnych drewnianych wyrobów do kuchni, w tym desek kuchennych, pojemników do przechowywania pieczywa oraz przyborów kuchennych. 
Jest to jeden z największych tego typu zakładów w Europie. Firma Forest to dziś lider w produkcji odzieżowych wieszaków na polskim rynku, ale również ważny gracz na rynku europejskim. Swoje wyroby eksportuje do wielu krajów Unii Europejskiej, Japonii, Szwajcarii, Rosji, na Ukrainę. Udział eksportu w całkowitej produkcji firmy to ponad 70 proc. Jednym z czołowych odbiorców jest firma IKEA.

Inwestycje w maszyny zwiększające efektywność
Od lat dwudziestych zeszłego wieku na terenach obecnego zakładu w Gorlicach, położonego obecnie nieomal w centrum miasta, prowadzono drobną wytwórczość wyrobów z drewna. Potem stworzono zakład produkcyjny, zajmujący się w początkowym okresie działalności przecieraniem surowca tartacznego i produkcją wieszaków odzieżowych. Na ponad 8 ha zbudowano do 1963 r. kilka hal i poszerzono profil produkcyjny o parkiet oraz meble kuchenne.
Ten model wielobranżowej firmy nie przetrwał w okresie przemian gospodarczych, ale po wdrożeniu programu restrukturyzacji, ponad 300 pracowników zdecydowało się w 2001 r. założyć spółkę pracowniczą o nazwie Gorlickie Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego FOREST.
- Przez kilka lat, jako spółka pracownicza, spłaciliśmy należności na rzecz Skarbu Państwa i teraz prawie 320 udziałowców jest właścicielami spółki, która od ponad dwóch lat nosi nazwę Forest Gorlice - mówi Andrzej Rafa, główny mechanik i kierownik działu rozwoju. - Część udziałowców już przeszła na emeryturę, a firma utrzymuje zatrudnienie na poziomie 250 osób i inwestuje w maszyny zwiększające efektywność oraz zmniejszające pracochłonność przy obróbce elementów z drewna bukowego, a w niewielkiej ilości, około 10 proc., także drewna jesionowego i dębowego - około 5 proc. masy.

Drewno tylko z certyfikatem 
W nieodległej Kamienicy Forest ma swój tartak, w którym przeciera miesięcznie około 500 do 600 m2 surowca.
- Kupujemy drewno okrągłe wyłącznie z certyfikatem FSC, bo tylko wyroby drzewne z takiego surowca są akceptowane przez większość nabywców - mówi Andrzej Rafa. - Mamy zatem w zakładzie wdrożony system kontroli produkcji, uniemożliwiający przerób drewna certyfikowanego i niecertyfikowanego. W całości musi być certyfikowany, a później jest u nas przecierany i suszony. Z tym, że nie suszymy uzyskanej tarcicy, ale dopiero fryzy, wykorzystywane na produkty klejone. Czynimy tak dlatego, że przy obróbce drewna bukowego sporej jego części nie możemy wykorzystać do naszej produkcji. Mamy zatem wiele poprodukcyjnego materiału, nawet do 60-70 proc. całej masy, albowiem zakup drewna klasy pierwszej jest ekonomicznie nieopłacalny dla naszej produkcji, natomiast dostępniejszy cenowo surowiec w klasie trzeciej jest niskiej jakości i po optymalizacji spora część fryzów z wadami, pęknięciami, sękami jest odsprzedawana na inne produkty. Nie opłaca się więc suszenie tarcicy, której znaczna część jest dla nas poprodukcyjnym odpadem, tylko zakwalifikowanych do dalszego przerobu fryzów, wstępnie dociętych.

Wilgotne fryzy
Ta strategia potwierdza się przy stole odbiorczym optymalizerki OWD-1500 firmy Metal-Technika, która od ponad roku pracuje w Gorlicach. Elementy pozbawione wad i pocięte głównie na trzy długości: 400, 300 i 250 mm są rzeczywiście wilgotne i dlatego są układane na przemian i na przekładkach, żeby później na paletach przewieźć je z fryzarni do suszarni.
Optymalizerkę ustawiono bezpośrednio za wielopiłą, więc operator ma listwy „pod ręką” i na stole maszyny oznacza kredą wady do usunięcia, po czym sterownik maszyny, zgodnie z wybranym programem, w najefektywniejszy sposób dokonuje ich rozkroju na zadane długości.
- Optymalizerkę mamy drugi rok i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni, bo pracuje u nas bezawaryjnie - stwierdza główny mechanik. - Wykorzystujemy ją przez dwie zmiany, bo przerabiamy na niej około 60 proc. surowca. Resztę docinamy na zwykłych piłach, dlatego, że mamy też bardzo krótkie serie wyrobów i nie opłaca się zmieniać programów w celu pocięcia kilkudziesięciu fryzów o różnych długościach. Wygodnie by było zakupić drugą taką maszynę, o czym myślimy, bo uważamy, że zakup optymalizerki był bardzo efektywny. Dziś już nie powinno się kontynuować wycinania fryzów na ręcznych piłach, bo to jest i niebezpieczne, i mało wydajne. Jednak ograniczają nas skąpe środki inwestycyjne, bo równocześnie musimy modernizować inne działy i stanowiska. Jednak takie maszyny, jak OWD-1500, w znaczący sposób poprawiają wydajność i bezpieczeństwo pracy, a jednocześnie nie wymagają jakichś specjalnych kwalifikacji od operatora, ponieważ obsługa maszyny jest prosta, a programowania procesów cięcia według długości i zaznaczania wad można się szybko nauczyć. 
Forest zdecydował się na zakup standardowego modelu maszyny po jednej z publikacji w „Gazecie Przemysłu Drzewnego”. Przedstawiciel producenta odwiedził zakład, zapoznał się z oczekiwaniami i zaproponował model umożliwiający przecinanie listew o różnej szerokości i grubości, ale także graniaków. Typ wytwarzanych fryzów powoduje, że pięć programowanych wybijaków jest w stanie dokonać segregacji fryzów o różnych długościach. Typowy jest także stół podawczy, z łapą posuwającą listwy do piły o średnicy 500 mm. 
Zdecydowano się na zakup w Metal-Technice przenośnika ustawionego za taśmą odbiorczą, więc niewymiarowe i odpadowe kawałki trafiają bezpośrednio do kontenera, a potem do zasobników dwóch kotłów na drewno.

Po wysuszeniu, klejenie i profilowanie 
Fryzy wysuszone w czterech komorach, o łącznej pojemności 340 m³, podlegają dalszej obróbce maszynowej, klejeniu, olejowaniu lub lakierowaniu. Stosowane drewno bukowe gwarantuje trwałość oraz odporność na użytkowanie wytwarzanych wieszaków czy desek kuchennych. Aby podnieść ich walory dekoracyjne, brzegi niektórych desek wykończane są ekologicznymi lakierami wodnymi w pastelowych kolorach. 
Stworzono także deskę o bardzo prostym kształcie, z modnego obecnie drewna jesionowego. Jest ona trwała i odporna na ścieranie, a wyjątkowa struktura drewna jesionowego została podkreślona przez działanie oleju parafinowego.
Nowością jest także galanteria drzewna z parzonego drewna bukowego. Proces ten pozwala wydobyć z drewna bardziej wyraźną strukturę oraz nieco zmienia jego kolor, co jest najbardziej widoczne po zaimpregnowaniu deski olejem parafinowym lub jadalnym. Dzięki parzeniu drewno staje się mniej wrażliwe na zmiany wilgotności, co przekłada się na polepszenie jakości gotowych wyrobów. 
Janusz Bekas
janusz.bekas@gpd24.pl
tel. 519 516 113

Przed suszeniem eliminowanie wad icięcie na wymiar

OWD-1500 w znaczący sposób poprawiła wydajność i bezpieczeństwo pracy, a jednocześnie nie wymaga jakichś specjalnych kwalifikacji od operatora, ponieważ obsługa maszyny jest prosta.
Można przyjąć, że na każdym drewnianym wieszaku da się powiesić ubranie, koszulę czy żakiet. Jednak w spółce FOREST GORLICE w Gorlicach (woj. podkarpackie) szybko dodają, że tylko dobrze dobrany wieszak zapewnia odpowiednie przechowywanie odzieży, zaoszczędza czas zmarnowany na ponowne prasowanie, a nawet wydłuża czas użytkowania ubrania. Bo wbrew pozorom niedoceniany wieszak jest pomocny w pielęgnacji garderoby, jeśli ma odpowiednie wymiary i jest właściwie sprofilowany. Nie może być wykonany z byle jakiego drewna i niedokładnie. Powinien być elegancki i wytrzymały, wymaga więc odpowiedniego drewna, właściwej technologii i umiejętności zawodowych pracowników.
Zasadnicza część oferty produktowej dotyczy właśnie drewnianych wieszaków odzieżowych, wykonywanych w rozmaitych wersjach i wykończeniach. Pozostała sfera działalności produkcyjnej obejmuje szeroką gamę tradycyjnych drewnianych wyrobów do kuchni, w tym desek kuchennych, pojemników do przechowywania pieczywa oraz przyborów kuchennych. 
Jest to jeden z największych tego typu zakładów w Europie. Firma Forest to dziś lider w produkcji odzieżowych wieszaków na polskim rynku, ale również ważny gracz na rynku europejskim. Swoje wyroby eksportuje do wielu krajów Unii Europejskiej, Japonii, Szwajcarii, Rosji, na Ukrainę. Udział eksportu w całkowitej produkcji firmy to ponad 70 proc. Jednym z czołowych odbiorców jest firma IKEA.

Inwestycje w maszyny zwiększające efektywność
Od lat dwudziestych zeszłego wieku na terenach obecnego zakładu w Gorlicach, położonego obecnie nieomal w centrum miasta, prowadzono drobną wytwórczość wyrobów z drewna. Potem stworzono zakład produkcyjny, zajmujący się w początkowym okresie działalności przecieraniem surowca tartacznego i produkcją wieszaków odzieżowych. Na ponad 8 ha zbudowano do 1963 r. kilka hal i poszerzono profil produkcyjny o parkiet oraz meble kuchenne.
Ten model wielobranżowej firmy nie przetrwał w okresie przemian gospodarczych, ale po wdrożeniu programu restrukturyzacji, ponad 300 pracowników zdecydowało się w 2001 r. założyć spółkę pracowniczą o nazwie Gorlickie Przedsiębiorstwo Przemysłu Drzewnego FOREST.
- Przez kilka lat, jako spółka pracownicza, spłaciliśmy należności na rzecz Skarbu Państwa i teraz prawie 320 udziałowców jest właścicielami spółki, która od ponad dwóch lat nosi nazwę Forest Gorlice - mówi Andrzej Rafa, główny mechanik i kierownik działu rozwoju. - Część udziałowców już przeszła na emeryturę, a firma utrzymuje zatrudnienie na poziomie 250 osób i inwestuje w maszyny zwiększające efektywność oraz zmniejszające pracochłonność przy obróbce elementów z drewna bukowego, a w niewielkiej ilości, około 10 proc., także drewna jesionowego i dębowego - około 5 proc. masy.

Drewno tylko z certyfikatem 
W nieodległej Kamienicy Forest ma swój tartak, w którym przeciera miesięcznie około 500 do 600 m2 surowca.
- Kupujemy drewno okrągłe wyłącznie z certyfikatem FSC, bo tylko wyroby drzewne z takiego surowca są akceptowane przez większość nabywców - mówi Andrzej Rafa. - Mamy zatem w zakładzie wdrożony system kontroli produkcji, uniemożliwiający przerób drewna certyfikowanego i niecertyfikowanego. W całości musi być certyfikowany, a później jest u nas przecierany i suszony. Z tym, że nie suszymy uzyskanej tarcicy, ale dopiero fryzy, wykorzystywane na produkty klejone. Czynimy tak dlatego, że przy obróbce drewna bukowego sporej jego części nie możemy wykorzystać do naszej produkcji. Mamy zatem wiele poprodukcyjnego materiału, nawet do 60-70 proc. całej masy, albowiem zakup drewna klasy pierwszej jest ekonomicznie nieopłacalny dla naszej produkcji, natomiast dostępniejszy cenowo surowiec w klasie trzeciej jest niskiej jakości i po optymalizacji spora część fryzów z wadami, pęknięciami, sękami jest odsprzedawana na inne produkty. Nie opłaca się więc suszenie tarcicy, której znaczna część jest dla nas poprodukcyjnym odpadem, tylko zakwalifikowanych do dalszego przerobu fryzów, wstępnie dociętych.

Wilgotne fryzy
Ta strategia potwierdza się przy stole odbiorczym optymalizerki OWD-1500 firmy Metal-Technika, która od ponad roku pracuje w Gorlicach. Elementy pozbawione wad i pocięte głównie na trzy długości: 400, 300 i 250 mm są rzeczywiście wilgotne i dlatego są układane na przemian i na przekładkach, żeby później na paletach przewieźć je z fryzarni do suszarni.
Optymalizerkę ustawiono bezpośrednio za wielopiłą, więc operator ma listwy „pod ręką” i na stole maszyny oznacza kredą wady do usunięcia, po czym sterownik maszyny, zgodnie z wybranym programem, w najefektywniejszy sposób dokonuje ich rozkroju na zadane długości.
- Optymalizerkę mamy drugi rok i jesteśmy z niej bardzo zadowoleni, bo pracuje u nas bezawaryjnie - stwierdza główny mechanik. - Wykorzystujemy ją przez dwie zmiany, bo przerabiamy na niej około 60 proc. surowca. Resztę docinamy na zwykłych piłach, dlatego, że mamy też bardzo krótkie serie wyrobów i nie opłaca się zmieniać programów w celu pocięcia kilkudziesięciu fryzów o różnych długościach. Wygodnie by było zakupić drugą taką maszynę, o czym myślimy, bo uważamy, że zakup optymalizerki był bardzo efektywny. Dziś już nie powinno się kontynuować wycinania fryzów na ręcznych piłach, bo to jest i niebezpieczne, i mało wydajne. Jednak ograniczają nas skąpe środki inwestycyjne, bo równocześnie musimy modernizować inne działy i stanowiska. Jednak takie maszyny, jak OWD-1500, w znaczący sposób poprawiają wydajność i bezpieczeństwo pracy, a jednocześnie nie wymagają jakichś specjalnych kwalifikacji od operatora, ponieważ obsługa maszyny jest prosta, a programowania procesów cięcia według długości i zaznaczania wad można się szybko nauczyć. 
Forest zdecydował się na zakup standardowego modelu maszyny po jednej z publikacji w „Gazecie Przemysłu Drzewnego”. Przedstawiciel producenta odwiedził zakład, zapoznał się z oczekiwaniami i zaproponował model umożliwiający przecinanie listew o różnej szerokości i grubości, ale także graniaków. Typ wytwarzanych fryzów powoduje, że pięć programowanych wybijaków jest w stanie dokonać segregacji fryzów o różnych długościach. Typowy jest także stół podawczy, z łapą posuwającą listwy do piły o średnicy 500 mm. 
Zdecydowano się na zakup w Metal-Technice przenośnika ustawionego za taśmą odbiorczą, więc niewymiarowe i odpadowe kawałki trafiają bezpośrednio do kontenera, a potem do zasobników dwóch kotłów na drewno.

Po wysuszeniu, klejenie i profilowanie 
Fryzy wysuszone w czterech komorach, o łącznej pojemności 340 m³, podlegają dalszej obróbce maszynowej, klejeniu, olejowaniu lub lakierowaniu. Stosowane drewno bukowe gwarantuje trwałość oraz odporność na użytkowanie wytwarzanych wieszaków czy desek kuchennych. Aby podnieść ich walory dekoracyjne, brzegi niektórych desek wykończane są ekologicznymi lakierami wodnymi w pastelowych kolorach. 
Stworzono także deskę o bardzo prostym kształcie, z modnego obecnie drewna jesionowego. Jest ona trwała i odporna na ścieranie, a wyjątkowa struktura drewna jesionowego została podkreślona przez działanie oleju parafinowego.
Nowością jest także galanteria drzewna z parzonego drewna bukowego. Proces ten pozwala wydobyć z drewna bardziej wyraźną strukturę oraz nieco zmienia jego kolor, co jest najbardziej widoczne po zaimpregnowaniu deski olejem parafinowym lub jadalnym. Dzięki parzeniu drewno staje się mniej wrażliwe na zmiany wilgotności, co przekłada się na polepszenie jakości gotowych wyrobów.