Ulica:

Miejscowość:

Kod pocztowy:

lubię to!
  Kontakt
   Wydawca
   Redakcja
  
  „...wszędzie tam, gdzie przerabia się drewno...”
Z kraju

Powiódł się pomysł realizacjidużych kontraktów przez kilka firm 

wielkość 
Tomasz Owerski najpierw sam założył firmę produkującą drewno opałowe i kupił łuparkę w BL System, a potem zaczął zachęcać znajome firmy do współpracy, żeby móc realizować duże zamówienia.  
Choć Tomasz Owerski, prowadzący od 15 lat firmę EKO-CIEPŁO w Ostrowi Mazowieckiej, jest zadowolony z kilku posiadanych maszyn do produkcji drewna opałowego, zakupionych przez ten czas w firmie BL System z Nowego Sącza, to w jego rankingu najbardziej niezawodną i wydajną maszyną jest automat do przygotowania podpałki Kindlet PRO firmy FUELWOOD z Wielkiej Brytanii, dostarczony przez firmę handlową Łukasza Belskiego.
- Angielski kombajn mam od kilku lat, bo zakupiłem go w ramach poszerzania produkcji - mówi Tomasz Owerski. - Odbiorcy drewna kominkowego z rynku zachodniego oczekiwali od nas także drewna rozpałkowego, więc skorzystałem z sugestii właściciela firmy BL System i zakupiłem tę maszynę. Jest świetna. Wydaje mi się, że nie ma na rynku lepszej do wyrobu podpałki. Jest niezawodna. Pomimo pracy, nieomal na okrągło od 5 lat, nie wymaga jakichkolwiek napraw. Jest nie tylko prosta w obsłudze, bezpieczna, ale i wygodna dla podającego pocięte kawałki drewna, jak również dla pakujących worki. Na stronie internetowej tej firmy, założonej w 1996 roku, niezawodność swoich maszyn tłumaczy ona lokalizacją produkcji w zalesionej posiadłości wiejskiej, dzięki czemu produkty są zaprojektowane i przetestowane w warunkach rzeczywistych. Pewnie coś w tym jest!

Zagłębie drewna opałowego
W całkiem podobnych okolicznościach przyrody, na nieruchomości otoczonej lasem sosnowym, rozwija swoją działalność firma Eko-Ciepło Zofii i Tomasza Owerskich, będąca regionalnym liderem i inspiratorem powstania w promieniu 150 km przynajmniej 12 innych firm, zajmujących się produkcją drewna kominkowego i opałowego.
- Formalnie nie tworzymy wspólnego organizmu - opowiada Tomasz Owerski - jednak od paru lat efektywnie współpracujemy i sprzyjamy powstawaniu kolejnych firm. Rzeczywiście, od nas się to wszystko zaczęło, ponieważ jako jeden z pierwszych kupiłem na początku w firmie BL System łuparkę do drewna niemieckiego producenta. Łupane wzdłuż były wałki drewna o długości 1,20 m, a dopiero potem były cięte na krótsze kawałki. Było to pracochłonne, jednak produkt końcowy był najwyższej jakości, ponieważ drewno świetnie schnie w takich długich szczapach. Wystarczyło je poukładać do suszenia i szybko traciło wilgoć. Uważam, że surowiec do kominków był wtedy dużo lepszej jakości niż przy obecnych technologiach cięcia i łupania w jednym przebiegu, a potem suszenia go w skrzyniach czy big bagach. Tylko że wydajność nie była taka, jak przy produkcji drewna opałowego na piło-łuparkach Palax. Kupiliśmy więc jeden taki kombajn, potem drugi, bo rynek zbytu poszerzał się. 
Właściciel firmy opowiada o początkach kontaktów z niemieckimi firmami zaopatrującymi tamtejsze markety, które odbierały od niego całą produkcję i domagały się większych dostaw. Na poziomie niewyobrażalnym dla jednej firmy! Zaczął więc zachęcać znajome firmy do współpracy, żeby móc realizować duże zamówienia.
- Obecnie z naszego regionu dostarczamy rocznie do austriackich, niemieckich, duńskich i szwedzkich marketów około 500 tirów drewna opałowego - mówi rozmówca. - Biorąc pod uwagę, że do każdego pakujemy na przykład po 2304 worki wypełnione drewnem, obrazuje to skalę naszego potencjału! I ona jest naszą siłą oraz mocnym elementem przetargowym w stosunku do niemieckich odbiorców. Naszą, to znaczy tych 12 firm, których właścicieli zachęciłem do współpracy lub wręcz pomogliśmy im się rozwinąć, tak jak Firmie Handlowo-Usługowo-Produkcyjnej Anna Niska w Przasnyszu, która jest dzisiaj wizytówką naszej nieformalnej grupy producenckiej. Ma nie tylko dobre maszyny, ale i okazałe hale przetwórcze, magazyny.

Wspólnie realizują kontrakty
Przedsiębiorcy zrozumieli, że w pojedynkę, z potencjałem na poziomie 50 tirów drewna opałowego rocznie, nie uda im się wejść na rynek marketowy, który jest kapryśny, ale wygodny dla dostaw. Nie trzeba rozwozić jednego ładunku po kilku składach drzewnych, tylko wszystko rozładować w jednym i można wracać.
- Dysponując takim potencjałem, jesteśmy niezawodnymi dostawcami dla hurtowników, którzy w umowach zapisują zwykle wysokie kary za opóźnione czy niezrealizowane umowy - mówi gospodarz. - Nam się to nie przytrafiło. W takich kontraktach im więcej nas jest, tym łatwiej nam sprzedać towar, chociaż wydawałoby się, że powinno być odwrotnie. Minusem takiej regionalnej koncentracji jest jedynie walka o drewno na przetargach, skutkiem czego jego cena rośnie, no ale - coś za coś! 
Współpraca producentów polega na przekazywaniu sobie nawzajem zamówień, jeśli jeden zakład nie jest w stanie nadążyć z produkcją. W sezonie bywa, że trzeba wysłać 140-150 tirów drewna w ciągu jednego tygodnia. Przy awizacjach godzinowych w marketach jeden zakład nie byłby fizycznie w stanie tego zrobić. A tak wspólnie realizują zamówienia, wskazując konkretne miejsca odbioru ładunku. Każdy pracuje na swój rachunek i odpowiada za jakość dostarczonego towaru. 

Inicjator polecał dostawcę maszyn
Tomasz Owerski przecierał nie tylko szlaki handlowe, ale i techniczne. Z czystym sumieniem polecał sprawdzone maszyny fińskich, angielskich czy niemieckich firm, których przedstawicielem jest BL System. Sam kupił piło-łuparki Palax Combi M II oraz Palax KS 35S, wspomniany automat do produkcji podpałki Kindlet PRO, łuparkę Iross MX 325, piłę tarczową z wahaczem BGU WK790R oraz swego czasu kilka drobnych maszyn, typu przerzynarki i łuparki. Większość partnerów zdecydowała się na podobne maszyny, dostarczone i serwisowane przez firmę z Nowego Sącza. A ci, którzy chcieli „zaoszczędzić” i zdecydowali się na maszyny używane, z czasem i tak kupili mniejsze lub większe modele piło-łuparek Palax fińskiego producenta. Właściciel zaprasza pod wiatę, gdzie pracuje Palax KS 35S. Maszyna nie jest już najmłodsza, a wciąż doskonale się spisuje. Jej poszczególne funkcje, takie jak: cięcie, obsługa przenośnika podającego drewno, jak i regulacja wysokości klina łupiącego sterowane są hydraulicznie, za pomocą joysticka. Prędkość łupania dobierana jest poprzez automatyczny zawór wysokiej prędkości, który montowany jest w standardzie. 
Właściciel chwali sobie maszynę z piłą łańcuchową na długiej prowadnicy, ponieważ pozwala ona na cięcie grubszego drewna i - jego zdaniem - jest bardziej trwała od maszyn z piłami tarczowymi, poza tym cechuje ją mniejsze zużycie energii elektrycznej, bo mniejsza jest powierzchnia tarcia prowadnicy o drewno. Jest też... sporo tańsza, zaś stosowanie łańcuchów z zębami widiowymi wyeliminowało problem ich częstego ostrzenia. W praktyce eksploatowana jest do utraty końcówek zębów i wymieniana na nową. Średnio wymiana piły łańcuchowej następuje po miesięcznej pracy, chyba że trafi na kawałek metalu w drewnie… Przy tego typu piłach powstaje więcej wiórów i trocin, ale są na nie amatorzy.
- Decydujemy się na zakup piło-łuparek firmy Palax, bo są energetycznie oszczędne - mówi przedsiębiorca. - Mają silniki o mocy od 7,5 kW do maksymalnie 22 kW, podczas gdy maszyny konkurencyjnych firm, wykonujące podobne czynności, mają silniki o większej mocy. Cena energii to jedno, ale w wielu wsiach nie ma technicznej możliwości podłączenia do sieci tak energochłonnych urządzeń. Maszyny Palax są więc wybawieniem.
I najważniejsze, że przeznaczone są one do przerobu drewna o różnej średnicy, do maksymalnie 37 cm. Ze składanego przenośnika łańcuchowego drewno trafia do kontenerów, a później do skrzynek o różnej wysokości, w zależności od odbiorcy końcowego: do Niemiec - w niższych skrzynkach, a do Danii - w wyższych. Realizowana teraz produkcja jest magazynowana w tunelach foliowych lub na wolnej przestrzeni, albowiem od połowy lipca rozpoczyna się okres dostaw do marketów na sezon zimowy. Potrwa do września, a później dostawy będą uzależnione od aury.

Co kraj, to inne wymagania
Gdy jesteśmy na placu, dostrzegam, że w skrzyniach jest drewno różnych gatunków, głównie dębu, grabu, olchy. Nie dostrzegam brzozy.
- W Niemczech brzoza jest niedopuszczalna do kominków, ponieważ uważają oni, że zanieczyszcza środowisko, natomiast w Szwecji i Norwegii kupują głównie brzozę - wyjaśnia Tomasz Owerski. - Duńczycy kupują drewno w paletach, a Niemcy - w workach i typu miks. Co kraj, to inne wymagania. Zresztą długość kawałków drewna też się zmienia. W tej chwili mają mieć 25 cm, zaś w zeszłym roku miały 30 cm, a na rynek angielski mogą mieć tylko 20 cm. Różne są bowiem komory kominków i modnych teraz… kóz. 

2000 worków podpałki
Najliczniejsza grupa pracowników pracuje w hali przy wyrobie podpałki przez automat do przygotowania podpałki Kindlet PRO. Na jednej zmianie wykonuje się 2000 worków z cienkimi szczapkami.
- Ten w pełni profesjonalny automat do przygotowania podpałki jest w stanie przetworzyć kawałki drewna o przekroju okrągłym, czyli zwykłe klocki do 25 cm średnicy, ale także o innym przekroju, na przykład kwadratowym czy prostokątnym - mówi Maciej Frączek, specjalista ds. sprzedaży BL System. - W tartaku można więc wykorzystać poprodukcyjny materiał drzewny typu odcięte kantówki, deski, połupane drewno o długości do 25 cm. Szeroki wachlarz możliwych do przerobienia kształtów drewna producent uzyskał dzięki zastosowaniu przenośnika taśmowego, podającego materiał do komory łupiącej. Maszyna umożliwia produkcję podpałki o długościach 15, 20, 25 oraz 29 cm. Dzięki zaworowi umieszczonemu z przodu maszyny, moża w łatwy sposób regulować grubość podpałki. Unikalny kształt noża w formie litery X zapewnia  uzyskanie wysokiej jakości podpałki, bo nawet drewno zasęczone nie stanowi większego problemu.
Obsługa maszyny odbywa się w pełni automatycznie. Jeden pracownik na bieżąco układa wałki drewna świerkowego w rynnie podawczej, natomiast trzy panie uwijają się przy odbiorze gotowej podpałki. Wszystkie elementy ruchome zabezpieczone są osłonami, których otwarcie powoduje zatrzymanie pracy maszyny, poprzez co praca na Kindlet PRO jest całkowicie bezpieczna. Urządzenie zostało zaprojektowane i zbudowane w 100 proc. w Wielkiej Brytanii. Wysokiej klasy elementy układu hydraulicznego i elektrycznego maszyny zapewniają jej cichą oraz niezawodną pracę.
W Ostrowi Mazowieckiej gotową podpałkę waży się i pakuje w tworzywowe worki w sposób ułożony. Ale może ona być też pakowana w sposób nasypowy - do big bagów. 
Stacjonarnie eksploatowana maszyna poruszana jest silnikiem elektrycznym o mocy 7,5 kW. Cykl łupania trwa około 1,2 s.
Drewno, głównie świerkowe, jest już podsuszone, ale i tak worki przed wysyłką składuje się w przewiewnych tunelach foliowych i tam dosusza.

Nieprzewidywalna wielkość zbytu 
Średnie zatrudnienie w firmie Eko-Ciepło wynosi dziesięciu pracowników, jednak na przełomie czerwca i lipca wzrośnie, bo produkcja będzie prowadzona przez dwie zmiany.
- W naszym zakładzie przerób roczny utrzymuje się na stabilnym poziomie, ze względu na wysokie ceny surowca drzewnego, który i tak jest reglamentowany, do poziomu historii zakupów - wzdycha rozmówca. - Naszych zakładów nie stać na dokupywanie surowca na wolnym rynku, albowiem produkt końcowy oferowany jest w marketach po określonych cenach i nie ma szans domaganie się wyższej zapłaty. Z drugiej strony, wielkość zbytu w danym sezonie jest nieprzewidywalna. Bywa, że mamy wyprodukowane drewno i zostajemy z nim do kolejnego sezonu, jeśli zima nie dopisze, ale bywało też tak, że nie byliśmy w stanie przyjąć dodatkowych zamówień.
Janusz Bekas
janusz.bekas@gpd24.pl
tel. 519 516 113

Powiódł się pomysł realizacjidużych kontraktów przez kilka firm 

Tomasz Owerski najpierw sam założył firmę produkującą drewno opałowe i kupił łuparkę w BL System, a potem zaczął zachęcać znajome firmy do współpracy, żeby móc realizować duże zamówienia.  
Choć Tomasz Owerski, prowadzący od 15 lat firmę EKO-CIEPŁO w Ostrowi Mazowieckiej, jest zadowolony z kilku posiadanych maszyn do produkcji drewna opałowego, zakupionych przez ten czas w firmie BL System z Nowego Sącza, to w jego rankingu najbardziej niezawodną i wydajną maszyną jest automat do przygotowania podpałki Kindlet PRO firmy FUELWOOD z Wielkiej Brytanii, dostarczony przez firmę handlową Łukasza Belskiego.
- Angielski kombajn mam od kilku lat, bo zakupiłem go w ramach poszerzania produkcji - mówi Tomasz Owerski. - Odbiorcy drewna kominkowego z rynku zachodniego oczekiwali od nas także drewna rozpałkowego, więc skorzystałem z sugestii właściciela firmy BL System i zakupiłem tę maszynę. Jest świetna. Wydaje mi się, że nie ma na rynku lepszej do wyrobu podpałki. Jest niezawodna. Pomimo pracy, nieomal na okrągło od 5 lat, nie wymaga jakichkolwiek napraw. Jest nie tylko prosta w obsłudze, bezpieczna, ale i wygodna dla podającego pocięte kawałki drewna, jak również dla pakujących worki. Na stronie internetowej tej firmy, założonej w 1996 roku, niezawodność swoich maszyn tłumaczy ona lokalizacją produkcji w zalesionej posiadłości wiejskiej, dzięki czemu produkty są zaprojektowane i przetestowane w warunkach rzeczywistych. Pewnie coś w tym jest!

Zagłębie drewna opałowego
W całkiem podobnych okolicznościach przyrody, na nieruchomości otoczonej lasem sosnowym, rozwija swoją działalność firma Eko-Ciepło Zofii i Tomasza Owerskich, będąca regionalnym liderem i inspiratorem powstania w promieniu 150 km przynajmniej 12 innych firm, zajmujących się produkcją drewna kominkowego i opałowego.
- Formalnie nie tworzymy wspólnego organizmu - opowiada Tomasz Owerski - jednak od paru lat efektywnie współpracujemy i sprzyjamy powstawaniu kolejnych firm. Rzeczywiście, od nas się to wszystko zaczęło, ponieważ jako jeden z pierwszych kupiłem na początku w firmie BL System łuparkę do drewna niemieckiego producenta. Łupane wzdłuż były wałki drewna o długości 1,20 m, a dopiero potem były cięte na krótsze kawałki. Było to pracochłonne, jednak produkt końcowy był najwyższej jakości, ponieważ drewno świetnie schnie w takich długich szczapach. Wystarczyło je poukładać do suszenia i szybko traciło wilgoć. Uważam, że surowiec do kominków był wtedy dużo lepszej jakości niż przy obecnych technologiach cięcia i łupania w jednym przebiegu, a potem suszenia go w skrzyniach czy big bagach. Tylko że wydajność nie była taka, jak przy produkcji drewna opałowego na piło-łuparkach Palax. Kupiliśmy więc jeden taki kombajn, potem drugi, bo rynek zbytu poszerzał się. 
Właściciel firmy opowiada o początkach kontaktów z niemieckimi firmami zaopatrującymi tamtejsze markety, które odbierały od niego całą produkcję i domagały się większych dostaw. Na poziomie niewyobrażalnym dla jednej firmy! Zaczął więc zachęcać znajome firmy do współpracy, żeby móc realizować duże zamówienia.
- Obecnie z naszego regionu dostarczamy rocznie do austriackich, niemieckich, duńskich i szwedzkich marketów około 500 tirów drewna opałowego - mówi rozmówca. - Biorąc pod uwagę, że do każdego pakujemy na przykład po 2304 worki wypełnione drewnem, obrazuje to skalę naszego potencjału! I ona jest naszą siłą oraz mocnym elementem przetargowym w stosunku do niemieckich odbiorców. Naszą, to znaczy tych 12 firm, których właścicieli zachęciłem do współpracy lub wręcz pomogliśmy im się rozwinąć, tak jak Firmie Handlowo-Usługowo-Produkcyjnej Anna Niska w Przasnyszu, która jest dzisiaj wizytówką naszej nieformalnej grupy producenckiej. Ma nie tylko dobre maszyny, ale i okazałe hale przetwórcze, magazyny.

Wspólnie realizują kontrakty
Przedsiębiorcy zrozumieli, że w pojedynkę, z potencjałem na poziomie 50 tirów drewna opałowego rocznie, nie uda im się wejść na rynek marketowy, który jest kapryśny, ale wygodny dla dostaw. Nie trzeba rozwozić jednego ładunku po kilku składach drzewnych, tylko wszystko rozładować w jednym i można wracać.
- Dysponując takim potencjałem, jesteśmy niezawodnymi dostawcami dla hurtowników, którzy w umowach zapisują zwykle wysokie kary za opóźnione czy niezrealizowane umowy - mówi gospodarz. - Nam się to nie przytrafiło. W takich kontraktach im więcej nas jest, tym łatwiej nam sprzedać towar, chociaż wydawałoby się, że powinno być odwrotnie. Minusem takiej regionalnej koncentracji jest jedynie walka o drewno na przetargach, skutkiem czego jego cena rośnie, no ale - coś za coś! 
Współpraca producentów polega na przekazywaniu sobie nawzajem zamówień, jeśli jeden zakład nie jest w stanie nadążyć z produkcją. W sezonie bywa, że trzeba wysłać 140-150 tirów drewna w ciągu jednego tygodnia. Przy awizacjach godzinowych w marketach jeden zakład nie byłby fizycznie w stanie tego zrobić. A tak wspólnie realizują zamówienia, wskazując konkretne miejsca odbioru ładunku. Każdy pracuje na swój rachunek i odpowiada za jakość dostarczonego towaru. 

Inicjator polecał dostawcę maszyn
Tomasz Owerski przecierał nie tylko szlaki handlowe, ale i techniczne. Z czystym sumieniem polecał sprawdzone maszyny fińskich, angielskich czy niemieckich firm, których przedstawicielem jest BL System. Sam kupił piło-łuparki Palax Combi M II oraz Palax KS 35S, wspomniany automat do produkcji podpałki Kindlet PRO, łuparkę Iross MX 325, piłę tarczową z wahaczem BGU WK790R oraz swego czasu kilka drobnych maszyn, typu przerzynarki i łuparki. Większość partnerów zdecydowała się na podobne maszyny, dostarczone i serwisowane przez firmę z Nowego Sącza. A ci, którzy chcieli „zaoszczędzić” i zdecydowali się na maszyny używane, z czasem i tak kupili mniejsze lub większe modele piło-łuparek Palax fińskiego producenta. Właściciel zaprasza pod wiatę, gdzie pracuje Palax KS 35S. Maszyna nie jest już najmłodsza, a wciąż doskonale się spisuje. Jej poszczególne funkcje, takie jak: cięcie, obsługa przenośnika podającego drewno, jak i regulacja wysokości klina łupiącego sterowane są hydraulicznie, za pomocą joysticka. Prędkość łupania dobierana jest poprzez automatyczny zawór wysokiej prędkości, który montowany jest w standardzie. 
Właściciel chwali sobie maszynę z piłą łańcuchową na długiej prowadnicy, ponieważ pozwala ona na cięcie grubszego drewna i - jego zdaniem - jest bardziej trwała od maszyn z piłami tarczowymi, poza tym cechuje ją mniejsze zużycie energii elektrycznej, bo mniejsza jest powierzchnia tarcia prowadnicy o drewno. Jest też... sporo tańsza, zaś stosowanie łańcuchów z zębami widiowymi wyeliminowało problem ich częstego ostrzenia. W praktyce eksploatowana jest do utraty końcówek zębów i wymieniana na nową. Średnio wymiana piły łańcuchowej następuje po miesięcznej pracy, chyba że trafi na kawałek metalu w drewnie… Przy tego typu piłach powstaje więcej wiórów i trocin, ale są na nie amatorzy.
- Decydujemy się na zakup piło-łuparek firmy Palax, bo są energetycznie oszczędne - mówi przedsiębiorca. - Mają silniki o mocy od 7,5 kW do maksymalnie 22 kW, podczas gdy maszyny konkurencyjnych firm, wykonujące podobne czynności, mają silniki o większej mocy. Cena energii to jedno, ale w wielu wsiach nie ma technicznej możliwości podłączenia do sieci tak energochłonnych urządzeń. Maszyny Palax są więc wybawieniem.
I najważniejsze, że przeznaczone są one do przerobu drewna o różnej średnicy, do maksymalnie 37 cm. Ze składanego przenośnika łańcuchowego drewno trafia do kontenerów, a później do skrzynek o różnej wysokości, w zależności od odbiorcy końcowego: do Niemiec - w niższych skrzynkach, a do Danii - w wyższych. Realizowana teraz produkcja jest magazynowana w tunelach foliowych lub na wolnej przestrzeni, albowiem od połowy lipca rozpoczyna się okres dostaw do marketów na sezon zimowy. Potrwa do września, a później dostawy będą uzależnione od aury.

Co kraj, to inne wymagania
Gdy jesteśmy na placu, dostrzegam, że w skrzyniach jest drewno różnych gatunków, głównie dębu, grabu, olchy. Nie dostrzegam brzozy.
- W Niemczech brzoza jest niedopuszczalna do kominków, ponieważ uważają oni, że zanieczyszcza środowisko, natomiast w Szwecji i Norwegii kupują głównie brzozę - wyjaśnia Tomasz Owerski. - Duńczycy kupują drewno w paletach, a Niemcy - w workach i typu miks. Co kraj, to inne wymagania. Zresztą długość kawałków drewna też się zmienia. W tej chwili mają mieć 25 cm, zaś w zeszłym roku miały 30 cm, a na rynek angielski mogą mieć tylko 20 cm. Różne są bowiem komory kominków i modnych teraz… kóz. 

2000 worków podpałki
Najliczniejsza grupa pracowników pracuje w hali przy wyrobie podpałki przez automat do przygotowania podpałki Kindlet PRO. Na jednej zmianie wykonuje się 2000 worków z cienkimi szczapkami.
- Ten w pełni profesjonalny automat do przygotowania podpałki jest w stanie przetworzyć kawałki drewna o przekroju okrągłym, czyli zwykłe klocki do 25 cm średnicy, ale także o innym przekroju, na przykład kwadratowym czy prostokątnym - mówi Maciej Frączek, specjalista ds. sprzedaży BL System. - W tartaku można więc wykorzystać poprodukcyjny materiał drzewny typu odcięte kantówki, deski, połupane drewno o długości do 25 cm. Szeroki wachlarz możliwych do przerobienia kształtów drewna producent uzyskał dzięki zastosowaniu przenośnika taśmowego, podającego materiał do komory łupiącej. Maszyna umożliwia produkcję podpałki o długościach 15, 20, 25 oraz 29 cm. Dzięki zaworowi umieszczonemu z przodu maszyny, moża w łatwy sposób regulować grubość podpałki. Unikalny kształt noża w formie litery X zapewnia  uzyskanie wysokiej jakości podpałki, bo nawet drewno zasęczone nie stanowi większego problemu.
Obsługa maszyny odbywa się w pełni automatycznie. Jeden pracownik na bieżąco układa wałki drewna świerkowego w rynnie podawczej, natomiast trzy panie uwijają się przy odbiorze gotowej podpałki. Wszystkie elementy ruchome zabezpieczone są osłonami, których otwarcie powoduje zatrzymanie pracy maszyny, poprzez co praca na Kindlet PRO jest całkowicie bezpieczna. Urządzenie zostało zaprojektowane i zbudowane w 100 proc. w Wielkiej Brytanii. Wysokiej klasy elementy układu hydraulicznego i elektrycznego maszyny zapewniają jej cichą oraz niezawodną pracę.
W Ostrowi Mazowieckiej gotową podpałkę waży się i pakuje w tworzywowe worki w sposób ułożony. Ale może ona być też pakowana w sposób nasypowy - do big bagów. 
Stacjonarnie eksploatowana maszyna poruszana jest silnikiem elektrycznym o mocy 7,5 kW. Cykl łupania trwa około 1,2 s.
Drewno, głównie świerkowe, jest już podsuszone, ale i tak worki przed wysyłką składuje się w przewiewnych tunelach foliowych i tam dosusza.

Nieprzewidywalna wielkość zbytu 
Średnie zatrudnienie w firmie Eko-Ciepło wynosi dziesięciu pracowników, jednak na przełomie czerwca i lipca wzrośnie, bo produkcja będzie prowadzona przez dwie zmiany.
- W naszym zakładzie przerób roczny utrzymuje się na stabilnym poziomie, ze względu na wysokie ceny surowca drzewnego, który i tak jest reglamentowany, do poziomu historii zakupów - wzdycha rozmówca. - Naszych zakładów nie stać na dokupywanie surowca na wolnym rynku, albowiem produkt końcowy oferowany jest w marketach po określonych cenach i nie ma szans domaganie się wyższej zapłaty. Z drugiej strony, wielkość zbytu w danym sezonie jest nieprzewidywalna. Bywa, że mamy wyprodukowane drewno i zostajemy z nim do kolejnego sezonu, jeśli zima nie dopisze, ale bywało też tak, że nie byliśmy w stanie przyjąć dodatkowych zamówień.