Ulica:

Miejscowość:

Kod pocztowy:

lubię to!
  Kontakt
   Wydawca
   Redakcja
  
  „...wszędzie tam, gdzie przerabia się drewno...”
Technika i technologia
Dealer sprzedał, zarobił i… umywa ręce 
wielkość 
Od wielu miesięcy rzemieślnik, zamiast toczyć drewniane elementy i zarabiać, pisze pisma, interweniuje i… traci pieniądze. Poprosił więc o interwencję Gazetę Przemysłu Drzewnego. Jaroma nie chce odpowiadać za to, że nabywca jej tokarko-frezarki DT-3 uwierzył, iż maszyna posiada wszystkie możliwości obróbki zaprezentowane na filmie reklamowym producenta!
Tak obrabia elementy maszyna Jaromy! Fot. Janusz Bekas
W tej sprawie bezsporne jest, że Robert Myszkier, właściciel firmy Cezar w Jabłówce k. Starogardu Gdańskiego od czerwca 2011 roku przekazuje na konto funduszu leasingowego Getin Leasing we Wrocławiu co miesiąc ratę w wysokości kilku tysięcy złotych za tokarko-frezarkę DT-3 firmy Jaroma SA. Maszynę widział trzy razy po parę godzin, podczas nieudanych prób jej uruchomienia przez firmowych serwisantów. Ostatni raz w lipcu zeszłego roku! To jednak mu wystarczyło, żeby stwierdzić, że walory maszyny o numerze fabrycznym 165 daleko odbiegają od możliwości prezentowanych na filmie, który mu udostępniono przed jej zakupem. Za każdym razem więc wnosił zastrzeżenia, że parametry techniczne maszyny nie są zgodne z zawartymi w instrukcji obsługi oraz w materiałach reklamowych producenta.
- Sprawa początkowo wydawała się banalnie prosta – napisał nam prokurent firmy Jaroma SA w Jarocinie. – W zamówieniu na tokarko-frezarkę DT-3 od naszego klienta – firmy ELMAT z Lublina – wyszczególnione zostały oprócz samej maszyny, elementy i zespoły, w jakie ma ona zostać wyposażona, bez jakichkolwiek dodatkowych uwag, co do wymogów użytkowych odbiorcy docelowego. Jaroma przyjęła zamówienie i je zrealizowała. 
 
Po czym producent przyznaje, że „mając dobrą wolę szerszej współpracy popełniła błąd nie dostarczając maszyny do siedziby firmy Elmat–Lublin, lecz idąc jej na rękę i dostarczając w dniu 20.06.2011 roku, maszynę pod wskazany adres odbiorcy docelowego, nie wiedząc, że w ten sposób staje się kozłem ofiarnym, w całej tej sprawie, bo od tej pory, pan Myszkier wszelkie swoje pretensje i uwagi kieruje nie do firmy Elmat, lecz bezpośrednio do Jaroma.

Producent przyznaje, że już przy odbiorze Robert Myszkier, wniósł swoje pierwsze zastrzeżenia, co do estetyki wykonania i kompletacji maszyny. Na tym etapie skupił się na niskiej jakości noży testowych, przypadkowych zadrapaniach malatury i naturalnej porowatości struktury żeliwa, a nie na tym jak maszynę dostosować do szczegółów zaplanowanej przez siebie produkcji. Maszyna wróciła zatem do Jaroma, w celu dokonania poprawek. Jednocześnie okazało się, że wyposażenie dostarczone wraz z maszyną nie jest zgodne z tym, co pan Myszkier uzgodnił z firmą Elmat. Swoje dalsze uwagi, tym razem koncentrując się na szczegółach technicznych, mających wpływ na jakość planowanej produkcji oraz zapisach w instrukcji obsługi i kompletności wyposażenia Robert Myszkier przedstawił 11.07.2011 roku, kiedy to przeprowadzono kolejne próby pracy maszyny. 

Przeprowadzone w Jaroma analizy wykazały, że wymagane dostosowanie do planowanych potrzeb technologicznych rzemieślnika będzie nie tylko czasochłonne, ale przede wszystkim bardzo kosztowne, więc producent próbuje obciążyć nimi rzemieślnika.
Maszyna ciągle znajduje się u producenta, Getin Leasing egzekwuje raty leasingowe, a Elmat… umywa ręce i nie odpowiada na pisma.
Szerzej o tej skomplikowanej sytuacji piszemy w marcowym wydaniu Gazety Przemysłu Drzewnego, bo docierają do nas sygnały o licznych konfliktach nabywców maszyn z dostawcami, którzy wymuszają zapłatę za maszynę przed dostawą i nie wywiązują się z ustaleń.
Janusz Bekas
janusz.bekas@gpd24.pl
tel. 519 516 113

Dealer sprzedał, zarobił i… umywa ręce 

Od wielu miesięcy rzemieślnik, zamiast toczyć drewniane elementy i zarabiać, pisze pisma, interweniuje i… traci pieniądze. Poprosił więc o interwencję Gazetę Przemysłu Drzewnego. Jaroma nie chce odpowiadać za to, że nabywca jej tokarko-frezarki DT-3 uwierzył, iż maszyna posiada wszystkie możliwości obróbki zaprezentowane na filmie reklamowym producenta! W tej sprawie bezsporne jest, że Robert Myszkier, właściciel firmy Cezar w Jabłówce k. Starogardu Gdańskiego od czerwca 2011 roku przekazuje na konto funduszu leasingowego Getin Leasing we Wrocławiu co miesiąc ratę w wysokości kilku tysięcy złotych za tokarko-frezarkę DT-3 firmy Jaroma SA. Maszynę widział trzy razy po parę godzin, podczas nieudanych prób jej uruchomienia przez firmowych serwisantów. Ostatni raz w lipcu zeszłego roku! To jednak mu wystarczyło, żeby stwierdzić, że walory maszyny o numerze fabrycznym 165 daleko odbiegają od możliwości prezentowanych na filmie, który mu udostępniono przed jej zakupem. Za każdym razem więc wnosił zastrzeżenia, że parametry techniczne maszyny nie są zgodne z zawartymi w instrukcji obsługi oraz w materiałach reklamowych producenta.
- Sprawa początkowo wydawała się banalnie prosta – napisał nam prokurent firmy Jaroma SA w Jarocinie. – W zamówieniu na tokarko-frezarkę DT-3 od naszego klienta – firmy ELMAT z Lublina – wyszczególnione zostały oprócz samej maszyny, elementy i zespoły, w jakie ma ona zostać wyposażona, bez jakichkolwiek dodatkowych uwag, co do wymogów użytkowych odbiorcy docelowego. Jaroma przyjęła zamówienie i je zrealizowała. 
 
Po czym producent przyznaje, że „mając dobrą wolę szerszej współpracy popełniła błąd nie dostarczając maszyny do siedziby firmy Elmat–Lublin, lecz idąc jej na rękę i dostarczając w dniu 20.06.2011 roku, maszynę pod wskazany adres odbiorcy docelowego, nie wiedząc, że w ten sposób staje się kozłem ofiarnym, w całej tej sprawie, bo od tej pory, pan Myszkier wszelkie swoje pretensje i uwagi kieruje nie do firmy Elmat, lecz bezpośrednio do Jaroma.

Producent przyznaje, że już przy odbiorze Robert Myszkier, wniósł swoje pierwsze zastrzeżenia, co do estetyki wykonania i kompletacji maszyny. Na tym etapie skupił się na niskiej jakości noży testowych, przypadkowych zadrapaniach malatury i naturalnej porowatości struktury żeliwa, a nie na tym jak maszynę dostosować do szczegółów zaplanowanej przez siebie produkcji. Maszyna wróciła zatem do Jaroma, w celu dokonania poprawek. Jednocześnie okazało się, że wyposażenie dostarczone wraz z maszyną nie jest zgodne z tym, co pan Myszkier uzgodnił z firmą Elmat. Swoje dalsze uwagi, tym razem koncentrując się na szczegółach technicznych, mających wpływ na jakość planowanej produkcji oraz zapisach w instrukcji obsługi i kompletności wyposażenia Robert Myszkier przedstawił 11.07.2011 roku, kiedy to przeprowadzono kolejne próby pracy maszyny. 

Przeprowadzone w Jaroma analizy wykazały, że wymagane dostosowanie do planowanych potrzeb technologicznych rzemieślnika będzie nie tylko czasochłonne, ale przede wszystkim bardzo kosztowne, więc producent próbuje obciążyć nimi rzemieślnika.
Maszyna ciągle znajduje się u producenta, Getin Leasing egzekwuje raty leasingowe, a Elmat… umywa ręce i nie odpowiada na pisma.
Szerzej o tej skomplikowanej sytuacji piszemy w marcowym wydaniu Gazety Przemysłu Drzewnego, bo docierają do nas sygnały o licznych konfliktach nabywców maszyn z dostawcami, którzy wymuszają zapłatę za maszynę przed dostawą i nie wywiązują się z ustaleń.