Wszystkie szlifierki w nowym centrum demonstracyjnym są podłączone i gotowe do testów. Klienci mogą ostrzyć własne narzędzia, a także szkolić się i szukać rozwiązań różnych problemów.
Firma Lakfam z Kowar do dziś produkuje maszyny, które znajdowały się w ofercie nieistniejącej już Fabryki Maszyn, ale w unowocześnionej formie. Od momentu przejęcia produkcji wiele się jednak zmieniło. Do produkcji wprowadzono szlifierki nowej generacji, kilkakrotnie zwiększono powierzchnię zakładu, w znacznej części unowocześniono park maszyny, a co najważniejsze zwiększeniu uległa również kadra inżynierska pracująca na nowoczesnych stacjach roboczych. Ostatnio, pod koniec ubiegłego roku, firma Lakfam otworzyła centrum demonstracyjne, gdzie znaleźć można wszystkie produkowane przez nią maszyny. Główną ideą przyświecającą organizacji centrum było umożliwienie klientom dostępu do maszyny przed zakupem.
Klient ostrząc swoje narzędzia, testuje maszynę i jakość ostrzenia
– Wszystkie szlifierki są podłączone i gotowe do testowania – powiedział Artur Zakrzewski, współwłaściciel. – Posiadamy własne narzędzia i oprzyrządowanie, ale wielu klientów przyjeżdża z własnymi narzędziami i ostrzą je fizycznie u nas. W tej kwestii jesteśmy elastyczni. Klient ostrząc, testuje maszynę i jakość ostrzenia, czyli w efekcie wie, co kupuje. Z kolei klientów, którzy posiadają już naszą maszynę i chcą się doszkolić lub mają problemy, których nie można rozwiązać przez telefon, zapraszamy do naszego centrum, gdzie możemy im poświęcić, w zależności od potrzeby, dzień lub dwa. W tym czasie, pracując na konkretnej szlifierce, możemy wyjaśnić wszystkie problemy i zademonstrować właściwy proces ostrzenia. Klienci przyjeżdżają cały czas i głównie na pokazy przedzakupowe.

Oprócz testów przedzakupowych Lakfam organizuje także szkolenia i pokazy dla swoich dystrybutorów. Natomiast klienci zagraniczni, którzy nie chcą lub nie mogą przyjechać do Kowar, przysyłają tylko swoje narzędzia. Specjaliści z Lakfamu wykonują test na określonej maszynie. Materiał filmowy z testu wraz ze szczegółowym opisem przesyłany jest drogą mailową do klienta.
– Materiał filmowy jest w formie takiej jak powstawał w trakcie testu, czyli jest niepocięty i niezmontowany – podkreślił Artur Zakrzewski. – Opis zawiera informacje, co dokładnie i w jakiej kolejności było robione, jaką ściernicą i z jakimi parametrami. Chodzi o to, żeby nie było żadnej manipulacji. Najczęściej to wystarcza, a klient jest zadowolony.
Wśród odbiorców szlifierek produkowanych przez Lakfam są przede wszystkim firmy polskie, ale również z Hiszpanii, Czech, Ukrainy, Białorusi, Azerbejdżanu, Uzbekistanu, Litwy, Słowacji i Węgier. Przykładowo Hiszpanie spędzili w nowym centrum demonstracyjnym trzy dni i dokładnie testowali wszystkie maszyny. Czesi z kolei przywieźli własne narzędzia i ostrząc je, przetestowali interesującą ich maszynę. Wrócili do siebie, podsumowali wyniki i po niedługim czasie złożyli zamówienie. Poza Europą szlifierki Lakfamu można znaleźć w RPA, Kanadzie i Nowej Zelandii. Jakiś czas temu firma weszła także na rynek azjatycki – Wietnam i Filipiny, co w jej rozwoju jest dużym i ważnym krokiem do przodu, jako że są to rynki dosyć trudne.
Szlifierki pięcioosiowe głównym i powtarzającym się produktem
– Jeśli chodzi o sposoby pozyskiwania nowych rynków zbytu, to są to przede wszystkim wszelkiego rodzaju imprezy targowe – zaznaczył Artur Zakrzewski. – W tym roku byliśmy razem z Dromą na targach India Wood. Prowadzimy kilka rozmów, ale co z nich wyniknie, trudno w tej chwili powiedzieć, bo rynek jest dosyć specyficzny. Brak tam rozwiązań pośrednich. Kupują bardzo tanie maszyny z Chin albo bardzo drogie z Europy. Jesteśmy także na tegorocznej Lignie. W zeszłym roku byliśmy, w ramach rozpoznania rynku, na targach IWF w Atlancie, gdzie było duże zainteresowanie pięcioosiowym automatem do ostrzenia pił czy trzyosiowym do frezów palcowych. Wydawało się, że jest jakaś szansa wejścia na ten rynek, ale polityka celna nowego prezydenta skomplikowała sytuację. Według naszego dilera w Kanadzie potencjalni klienci nie wiedzą, co mają robić. Dzisiaj obowiązują wysokie cła, a jutro są one zawieszone na 90 dni. Firmy nie wiedzą, czy mają w ogóle inwestować. Czy jest sens kupować maszynę teraz, kiedy nie ma cła, czekać na nią trzy miesiące, a jak przyjedzie, trzeba będzie nagle dołożyć 30 proc.
Przejęcie w 1998 r. przez Lakfam, po upadłej Fabryce Maszyn, produkcji uniwersalnej szlifierki NUA-25 oraz szlifierki automatycznej ASP-631F dało początek obecnej ofercie handlowej. Maszyny te są nadal produkowane, ale ich następcy to już bardzo zaawansowane technicznie, numerycznie sterowane rozwiązania.
– Wraz z przejęciem dokumentacji przejęliśmy także znaczną część kadry technicznej, która pracowała w Fabryce Maszyn oraz niewielki park maszynowy – dodał Artur Zakrzewski. – Jako że już od jakiegoś czasu znajdowaliśmy się na rynku, a dotychczasowa działalność opierała się na obróbce skrawaniem, posiadaliśmy już własny park maszynowy, który pozwolił nam wznowić produkcję maszyn i zacząć powoli ją rozwijać. Dojście do miejsca, w którym obecnie jesteśmy, wymagało wielu inwestycji, zarówno w sferze technicznej, jak i ludzkiej. Możemy kupić wszystkie maszyny tego świata, ale bez naszych ludzi daleko nie zajdziemy. Tak więc od momentu, kiedy wznowiliśmy produkcję maszyn, wiele się zmieniło. Kilkakrotnie zwiększyła się powierzchnia naszego zakładu, w znacznej części unowocześniliśmy nasz park maszynowy, wzbogacając go również o nowe typy maszyn, a co najważniejsze – zwiększeniu uległa również nasza kadra inżynierska, pracująca na nowoczesnych stacjach roboczych.
Początkowo firma sprzedawała więcej maszyn prostych, a te zaawansowane technicznie liczone były w sztukach. Jednak na przestrzeni ostatnich 10 lat wzrosło zainteresowanie sterowanymi numerycznie szlifierkami pięcioosiowymi, które stały się teraz głównym i powtarzającym się produktem. Rocznie sprzedawanych jest około 80 tego typu maszyn.

Maszyny pracujące w Polsce liczone są już w tysiącach sztuk
Zmiana podejścia klientów spowodowana jest kilkoma czynnikami. W zakładach produkcyjnych stosowane są obecnie bardziej skomplikowane pod względem geometrii i zastosowanych materiałów frezy czy piły, których ceny są wysokie. Ich użytkownicy nie mogą sobie więc pozwolić na lekkomyślne podejście do procesu ostrzenia, bowiem jego precyzja decyduje o wydajności produkcji i żywotności takiego narzędzia. Ważny jest również czas ich serwisowania.
– Proces ostrzenia przebiega obecnie bez ingerencji operatora – zauważył Artur Zakrzewski. – Idziemy w kierunku minimalizacji ustawień manualnych, czyli eliminacji błędu ludzkiego. Rezygnujemy z pokręteł i korbek. Chodzi o to, aby nikt nie wkładał rąk do maszyny. Ma ona pracować tak, jak została zaprogramowana. Bardzo istotny jest czas ostrzenia. Może być, że na zmianę mamy do naostrzenia wiele narzędzi, więc trzeba to zrobić szybko. W przypadku maszyny ustawianej ręcznie pojawiają się problemy. Jeżeli mamy serię takich samych narzędzi, to jeszcze jakoś damy radę, ale jeżeli mamy różne, to ich szybkie naostrzenie jest praktycznie niemożliwe. Natomiast wieloosiowe szlifierki CNC umożliwiają stworzenie bazy narzędzi z programami ich ostrzenia. Operator zakłada narzędzie, aktywuje program i naciska guzik. Jeśli podczas użytkowania narzędzia doszło do zmian w geometrii ostrza, to ostrząc je na automacie, mamy pewność, że uzyskamy parametry pierwotne.
W segmencie szlifierek służących do ostrzenia narzędzi Lakfam jest absolutnym liderem na rynku polskim. Maszyny pracujące w krajowych zakładach i ostrzarniach, liczone są już w tysiącach sztuk. Pięcioosiowe centrum to duży skok technologiczny, który sprawdza się doskonale i jest flagowym modelem w ofercie handlowej Lakfamu. Użytkownicy chwalą je za precyzję, niezawodność, szybkość i przyjazne sterowanie. Po jednym dniu szkolenia operatorzy mogą pracować sami.
Konkurencja to głównie kraje Europy Zachodniej. Jest ona silna, jednak Lakfam skutecznie wywalczył swoje miejsce na rynku. W Kowarach powstają szlifierki służące wyłącznie do serwisowania narzędzi, a nie do ich produkcji. Nie bez znaczenia jest również cena, a dla polskich odbiorców również szybki i sprawny serwis. O pozycji firmy najlepiej świadczy fakt, że ciągle rozwija i poszerza swoje portfolio. Obecnie na ukończeniu są prototypy dwóch pięcioosiowych szlifierek do frezów palcowych. – Ze względu na obłożenie produkcyjne prace nad prototypami idą nam wolniej niż chcielibyśmy – wspomniał Artur Zakrzewski. – Testujemy różne rozwiązania dotyczące ustawiania głowicy. Tak jak w przypadku naszych szlifierek do pił, ma to się odbywać bez ingerencji operatora. To już ma być całkowicie zautomatyzowane ostrzenie frezów.
~Tomasz Bogacki









