W czasach galopującej globalizacji wyznacznikiem dla każdej firmy jest jak najszersza reprezentacja jej produktów na rynkach światowych. Wie o tym PolishStyl – polski producent profesjonalnych technologii szlifowania. O tym, jak wygląda obecność firmy na zagranicznych rynkach, rozmawialiśmy z Arturem Zalewskim, export managerem PolishStyl.
Spotykamy się w Hanowerze, podczas targów LIGNA 2025. To mekka wszystkich, którzy w branży drzewnej się liczą lub liczyć się chcą. Jak oceniasz tegoroczną edycję tego wydarzenia?
Artur Zalewski: Tegoroczna Ligna jest specyficzna – zauważyliśmy mniej wystawców i odwiedzających. Mimo to zainteresowanie naszymi produktami jest bardzo duże, więc nie odczuwamy tego spadku frekwencji.
PolishStyl jest marką szeroko rozpoznawalną, nie da się tego ukryć. Czy jednak tu, w Niemczech, odwiedzają Was głównie Europejczycy, czy klienci z całego świata?
A.Z.: Zainteresowanie jest globalne – mieliśmy zapytania o nasze produkty z Argentyny, Brazylii, Tajlandii, a nawet Chin. Co ciekawe, do wszystkich tych krajów już dostarczamy nasze rozwiązania. Niemniej to Europa pozostaje dla nas wiodącym rynkiem.
Jak wobec tego wygląda obecna sytuacja sprzedażowa na Starym Kontynencie?
A.Z.: Na początku roku zauważyliśmy wzrostowy trend sprzedaży. Zobaczymy, jak sytuacja się rozwinie, ale mamy nadzieję, że będzie coraz lepiej. Właśnie dlatego jesteśmy na targach LIGNA – to najważniejsze targi branżowe w Europie, odbywające się co dwa lata. I choć, jak wspomniałem, tegoroczna edycja wydaje się mniejsza i z mniejszą liczbą odwiedzających, nadal notujemy bardzo duże zainteresowanie naszymi produktami, co na pewno nas cieszy.
Wiem, że aktywnie zdobywacie rynki na świecie, w tym rynek Ameryki Północnej, nie omijając USA. Czy jednak, w związku z niepewną polityką celną obecnego prezydenta, jest to nadal przyszłościowy kierunek?
A.Z.: Jeśli mowa o Ameryce Północnej, to w Kanadzie obserwujemy bardzo duży wzrost sprzedaży naszych materiałów. Natomiast w USA faktycznie panuje niepewność. Tutaj, w Hanowerze, widzimy obecność firm ze Stanów Zjednoczonych – pojawiają się, pytają, interesują się różnymi produktami – ale sami do końca nie wiedzą, jak sytuacja się rozwinie, więc pozostają czujni na wszelkie zmiany. Wiele firm mówi wprost: „Bądźmy w kontakcie za dwa-trzy miesiące, musimy wszystko przekalkulować”. Niemniej widać, i słychać, że powoli branża odbija się od przysłowiowego dna. Mam nadzieję, że trend ten się utrzyma.
Wspomniałeś o Kanadzie. Wydaje się, że obecnie to dość ciekawy rynek, choćby przez fakt, że stara się silnie współpracować z Europą. Mimo wszystko to odległy, także geograficznie, kraj. Jak więc zawojować taki rynek?
A.Z.: Dobrą dystrybucją produktów. W Kanadzie, jako PolishStyl, współpracujemy z bardzo dobrym dystrybutorem, który łączy rozsądne podejście cenowe z dużym doświadczeniem technicznym. Dzięki temu może zapewnić klientom wysokiej jakości serwis. Jeśli jednak potrzebuje dodatkowych informacji, zawsze kontaktuje się z nami. Nasza firma słynie z doskonałego doradztwa technicznego – jesteśmy w stanie opracować dowolną technologię i zaproponować zmiany optymalizujące procesy szlifowania. Bowiem w procesie sprzedaży rozwiązań PolishStyl niezastąpiona jest nasza techniczna wiedza.
Które rynki mają, w Twojej opinii, największy potencjał na przyszłość?
A.Z.: Wiele osób wskazuje Indie jako przyszłościowy kierunek – głównie ze względu na rosnącą, choć i tak już gigantyczną, populację i tanią siłę roboczą. Obserwujemy tam wzrost zainteresowania technologiami szlifierskimi PolishStyl do branży produkcji wyrobów z kompozytów i tworzyw sztucznych.
Czy kierunek wschodni – szczególnie Ukraina – może być rynkiem przyszłości?
A.Z.: Liczymy na to, ale kluczowe jest w tym wypadku zakończenie wojny. Jeśli tak się stanie, spodziewamy się wzrostu popytu – nie tylko w budownictwie, ale i w meblarstwie. Już dziś mamy wiele kontaktów z ukraińskimi firmami i staramy się im pomagać. Na Lignie spotkaliśmy się z kilkoma z nich – zarówno dużymi, jak i mniejszymi. Dla nas nie ma znaczenia, czy klient jest dużym producentem, czy małym stolarzem. Współpracujemy ze wszystkimi.

Co w Twojej opinii decyduje o przewadze firmy na rynkach zagranicznych?
A.Z.: Świetne produkty podparte wieloletnim doświadczeniem i skutecznym doradztwem oraz znajomością branży i jej problemów. Jako PolishStyl wygrywamy przede wszystkim niesamowitą wiedzą techniczną. Oczywiście ważna jest też optymalna cena, podobnie jak krótki czas realizacji zamówień – obecnie to maksymalnie 10 dni roboczych. A my, nawet w przypadku bardziej specjalistycznych potrzeb, jesteśmy w stanie sprostać takim oczekiwaniom klienta. Naszym celem jest to, by klient otrzymał technologię optymalnie dopasowaną do jego procesu produkcyjnego. I był z niej maksymalnie zadowolony.
Przyszłość to także Internet i obecność w sieci z własnymi produktami. Coraz więcej firm stawia na sprzedaż bezpośrednią. Czy widzisz tu potencjał?
A.Z.: Oczywiście. Jako PolishStyl sprzedajemy nasze rozwiązania on-line poprzez własny sklep materialyscierne.pl, w którym znaleźć można nasze produkty i narzędzia ścierne, zaprojektowane z myślą o realnych potrzebach producentów różnych sektorów: od obróbki drewna, przez metal, po kompozyty. Ale branża, w której jesteśmy obecni już od ponad 20 lat, to nie tylko kliknięcie i zamówienie. Wiele aspektów technicznych związanych z naszymi produktami wymaga wcześniejszej konsultacji. Często klienci dzwonią do nas z pytaniami, a my im doradzamy. Zastanawialiśmy się nad przygotowaniem narzędzi wspierających zamawianie online, jednak obecnie z tego rezygnujemy – rynek polski cechuje się dużą konkurencją, nie zawsze uczciwą, która mogłaby wykorzystać nasze rozwiązania. Dlatego też zachęcamy klientów do bezpośredniego kontaktu – czy to telefonicznie, mailowo, czy za pomocą innych platform komunikacji. Preferujemy taką formę, bo pozwala nam precyzyjnie zrozumieć potrzeby klienta i dostosować do nich odpowiedni produkt. Nie możemy dopuścić, by ktoś zamówił szczotki ścierne z ziarnem z tlenku aluminium, gdy potrzebuje takiej z ziarnem węglika krzemu. Czasem jeden telefon wystarczy, by uniknąć rozczarowania i zapewnić pełną satysfakcję.

Czy wobec tego zauważasz, że klienci stali się bardziej wymagający?
A.Z.: Klienci zawsze byli wymagający. Dla nas najważniejsze jest, by czuli nasze wsparcie i ufali naszej wiedzy. Nie sprzedajemy po prostu produktu, po czym pozostawiamy klienta samemu sobie. Prowadzimy go przez cały proces decyzji co do optymalnego zakupu, aż do uzyskania w pełni zoptymalizowanego i dopasowanego do jego oczekiwań rozwiązania. Można przewrotnie powiedzieć, że to my sporo wymagamy od naszych klientów, ale wynika to tylko z naszego zaangażowania, aby proces szlifowania był na jak najwyższym poziomie.
Dziękuję za rozmowę.
~Bartosz Szpojda









