Kiedy maszyna i piła mówią jednym głosem

Kiedy maszyna i piła mówią jednym głosem

Współpraca producenta maszyn tartacznych Wirex i producenta pił taśmowych QSGS Technology to przykład, jak synergia technologiczna może realnie zmienić przemysł drzewny. Obie firmy, łącząc swoje know-how i rodzinne podejście do biznesu, opracowują rozwiązania, które pozwalają ciąć szybciej, precyzyjniej i taniej. Wspólne testy, patenty i doświadczenia z codziennej pracy w tartaku przekładają się na konkretne wyniki. O tym rozmawiamy z Małgorzatą Klepuszewską i Tomaszem Ciurą. 

Obie firmy – Wirex i QSGS Technology – cechuje innowacyjne podejście do produkcji. To zapewne sprawiło, że współpraca między Wami była kwestią czasu. Jak jednak do niej doszło i kto ją zainicjował?

Tomasz Ciura, Wirex:  Z naszej strony impuls wyszedł z potrzeby znalezienia bardzo dobrego, stabilnego dostawcy pił. Przez wiele lat korzystaliśmy z różnych marek, jednak chcieliśmy partnera, który myśli o rozwoju technologii w podobny sposób jak my. Tak trafiliśmy na markę Armoth z Ostrołęki. Najpierw nawiązaliśmy współpracę w zakresie dostaw pił, a później – bardzo naturalnie – przeszliśmy do wspólnych testów i rozwoju technologicznego naszych produktów. Owocem tego jest nasza wspólna obecność na targach Ligna, później Drema oraz kolejne planowane projekty.

Co sprawia, że współpraca producenta pił i producenta maszyn jest tak efektywna?

T.C.:  Przede wszystkim to, że obopólnie rozumiemy swoje procesy. My nie sprzedajemy maszyn „z katalogu” – mamy własny tartak, w którym wszystkie rozwiązania testujemy w rzeczywistych warunkach. Nie mówimy też klientom: „To jest dobra maszyna, proszę, weź broszurę”. My ją sprawdzamy, modyfikujemy i dopasowujemy do konkretnego rodzaju surowca, warunków pracy, nawet do pory roku. To jest praca ciągła – nasz tartak przerabia kilkanaście tysięcy metrów sześciennych drewna rocznie, więc testy są rzetelne.

Małgorzata Klepuszewska, QSGS Technology:  My z kolei jesteśmy producentem narzędzia, które musi być ściśle dopasowane do maszyny i procesu. Piła taśmowa to nie jest element drugorzędny – bez niej nawet najlepsza maszyna nie pokaże swojego potencjału. To jak opona w samochodzie – może to być piękny model, ale jeśli opona jest zła, nie pojedzie daleko. I to sprawiło, że współpraca z Wirex tak dobrze się rozwija – mamy podobne podejście do rozwoju, do klientów, podobną wizję siebie i naszych produktów. I wspólne pole do rozmów.

Jakie więc rozwiązania technologiczne, w ramach tej współpracy, obecnie rozwijacie?

M.K.:  Specjalizujemy się w produkcji pił bimetalicznych, hybrydowych i węglikowych do drewna. Co bardzo istotne – to nie są piły zaadaptowane do branży drzewnej z obróbki metalu. Cięcie drewna to zupełnie inny proces, z myślą o którym zaprojektowana została nasza produkcja pił. To produkty bardzo zaawansowane technologicznie. Obecnie posiadamy trzy patenty, a nasze procesy są stale modernizowane. A dzięki współpracy z Wirexem możemy natychmiast sprawdzać nasze rozwiązania w praktyce – testy prowadzimy w rzeczywistych warunkach tartacznych, przy różnych gatunkach drewna i różnych warunkach klimatycznych. To dla nas bezcenne doświadczenie. A co więcej, Wirex patrzy na to z podobną „ciekawością” końcowego wyniku, jaka i nas cechuje.

T.C.:  Tak jak mówi Małgorzata, mamy możliwość testowania pił na własnych maszynach, we własnym zakładzie. I w toku takich badań, bo podchodzimy do tego bardzo poważnie i analitycznie, uzyskujemy konkretne liczby. Obecnie pracujemy na piłach o szerokości 80 mm i grubości rzazu 2,2 mm. Uzyskaliśmy bardzo dobre efekty cięcia – wysoka jakość tarcicy, niski poziom odpadów i – co najważniejsze – mniejsze zużycie energii. A to w dobie szukania wszelkich oszczędności naprawdę wielkie osiągnięcie. Średnio jedna piła pracuje u nas nieprzerwanie 22 godziny bez jej ściągania, co przy cięciu kłód wielkogabarytowych (4-6 m) jest świetnym wynikiem. Oznacza to mniej przestojów, większą wydajność i stabilną jakość produktu.

A jak wygląda kwestia użytkowania i serwisu tak zaawansowanych technologicznie pił?

T.C.:  Tu również współpracujemy z QSGS. Piły, które stosujemy, są specjalnie znakowane i wysyłane do serwisu producenta. Dzięki temu każda sztuka wraca odpowiednio naostrzona i naprężona. Oczywiście niektórzy użytkownicy próbują ostrzyć piły we własnym zakresie, ale trudno uzyskać tę samą jakość – piła może ciąć, ale nie będzie pracować tak długo i tak precyzyjnie. Dlatego przy piłach węglikowych szczególnie ważna jest profesjonalna obsługa – to wysoka technologia, wymagająca odpowiednich maszyn i doświadczenia. Tu wolimy zaufać doświadczeniu fachowców.

Czy Wasze rozwiązania są dostępne także dla starszych maszyn tartacznych, czy też tylko dla tych najnowszych i przygotowywanych pod konkretnego klienta i jego potrzeby?

M.K.:  Tak, staramy się dopasować nowsze generacje pił również do starszych modeli maszyn. W przypadku pił wąskich – o szerokości 32-50 mm – nie jest to problem. Mamy też piły hybrydowe bimetaliczne, z prostym zębem wykonanym z HSS-u co trzeci ząb, które pomagają utrzymać liniowość cięcia i zwiększają prędkość procesu. Dzięki temu nawet starsze maszyny mogą uzyskać lepszą jakość cięcia i wyższą wydajność. I choć to przyszłość i rozwój technologicznych nowinek jest tym, co nas napędza, doradzamy i oferujemy również produkty, które można wykorzystać – z sukcesem – w starszych modelach maszyn.

Podczas tej rozmowy pada wiele deklaracji o współpracy. Jakie są więc dla Was wymierne jej efekty?

T.C.:  Największe efekty to oszczędność surowca, energii i czasu. W naszym tartaku wprowadziliśmy m.in. nowy system przerabiania oflisów – najpierw z oflisów produkujemy deski, a dopiero potem trafiają one na obrzynarkę. Dzięki temu możemy indywidualnie spojrzeć na każdy element i maksymalnie wykorzystać jego potencjał. Testy wykazały, że taka zmiana daje około 5 proc. oszczędności surowca – to 5 proc. drewna, które wcześniej trafiało do trocin, dziś staje się pełnowartościową deską. Dodatkowo mamy możliwość uczestniczenia w procesie tworzenia produktu, który jest produktem przyszłościowym, wykonywanym w technologii, która daje coraz większe możliwości. No i mamy możliwość prowadzenia rozmów i wymiany doświadczeń z ludźmi, którzy myślą podobnie do nas. To wartość, którą nie sposób przecenić.

M.K.:  Z kolei nasze piły umożliwiają ograniczenie energochłonności procesu przecierania. Pracują lżej, szybciej i dłużej, co przekłada się na realne zmniejszenie kosztów eksploatacyjnych. A połączenie naszych narzędzi z maszynami Wirex daje efekt synergii – narzędzie jest dopasowane do maszyny, a maszyna do narzędzia. To zupełnie nowa jakość w obróbce drewna. Również to, co Tomasz wspomina o wymianie doświadczeń – trudno mi sobie wyobrazić lepsze miejsce, gdzie moglibyśmy spotkać się z taką otwartością, zaangażowaniem i ciekawością efektów testów i wyników pracy naszych pił.

To wszystko bardzo pięknie wygląda na poziomie doświadczeń i testów. Jednak czy macie także wiedzę płynącą z rynku, odnośnie Waszych produktów? Czy klienci widzą, i doceniają  takie produkty?

T.C.:  Tak, i to coraz bardziej. Widzimy zmianę mentalności – klienci nie pytają już tylko o cenę, ale o wydajność, trwałość, energooszczędność. Coraz częściej liczą koszt przerobu na kubik, stratę surowca, zużycie energii. A dzięki współpracy z QSGS możemy im dać konkretne liczby, a nie obietnice. Wiemy, ile metrów sześciennych można przerobić, przy ilu osobach w obsłudze i jaką uzyskać jakość tarcicy. Nie oferujemy „kota w worku”. To konkretne liczby wypracowane w działającym tartaku.

Obie Wasze firmy to przedsiębiorstwa rodzinne. Czy taki „punkt wspólny”, jeden z wielu, jak widać, pomaga we współpracy?

M.K.:  Zdecydowanie. My jesteśmy firmą rodzinną, podobnie jak Wirex. To sprawia, że szybciej się rozumiemy, decyzje zapadają dynamicznie, a komunikacja jest bezpośrednia. Nie ma tu korporacyjnej biurokracji – jest pasja, zaangażowanie i chęć rozwoju. Myślimy podobnie: nowoczesność, jakość, efektywność i odpowiedzialność za produkt.

Wspomnieliście, że planujecie kolejne współprace – nie tylko na niwie wspólnego wystawiania się na imprezach targowych. Co to ma być?

T.C.:  Chcemy dalej wspólnie rozwijać technologie niskoenergochłonnego przecierania, z minimalizacją strat surowca. To nasz kierunek – efektywność, ekologia, precyzja. Planujemy również wspólne wejście z kompletnymi zestawami maszyn i pił na rynki zagraniczne. Chcemy oferować klientom nie tylko pojedyncze produkty, ale zintegrowane rozwiązanie – maszynę i narzędzie, które są w pełni kompatybilne.

M.K.:  To właśnie przyszłość przemysłu drzewnego – nie przypadkowe zestawienie maszyn i narzędzi, ale kompleksowy system pracy. A my z Wirexem tę przyszłość już wdrażamy w praktyce.

Dziękuję za rozmowę.  

~Bartosz Szpojda