LPH – firma z ludzką twarzą

LPH – firma z ludzką twarzą

Rozmawiamy z Alicją Skórowską i Arkadiuszem Madalińskim, współzałożycielami firmy LPH – młodego, ale dynamicznie rozwijającego się przedsiębiorstwa handlowo-produkcyjnego z Pomorza. Choć firma działa dopiero od marca, zdołała już zaznaczyć swoją obecność na rynku drzewnym w Polsce i za granicą.

– Jesteśmy firmą handlowo-produkcyjną – mówi Alicja Skórowska. – Zajmujemy się przede wszystkim tarcicą, klejonką i podkładami kolejowymi. To nasz główny asortyment, ale współpracujemy również z fabrykami mebli tapicerowanych, dostarczając im tarcicę bukową i listwy oraz z producentem podłóg drewnianych. Część produkcji zlecamy usługowo, natomiast nad jakością czuwamy osobiście przy każdym etapie – od sortowania po załadunek.

LPH realizuje kontrakty zarówno w Polsce, jak i za granicą. Duża część eksportu trafia do Czech, Niemiec i Anglii – zwłaszcza podkłady kolejowe,  elementy klejone i podłogi.

– Nasze kontrakty na podkłady kolejowe sięgają ok. 20 000 sztuk na sezon. Wymogi jakościowe w tej kwestii są bardzo wysokie, więc współpracujemy tylko z zaufanymi dostawcami, którzy spełniają rygorystyczne normy – podkreśla Arkadiusz Madaliński.

Nowa marka, ale doświadczeni ludzie

Choć LPH to młoda firma, założyciele nie są bynajmniej nowicjuszami w branży. Oboje mają za sobą wieloletnie doświadczenie – zarówno w handlu, jak i w produkcji.

– Arkadiusz pracował wcześniej w zakładach produkujących klejonkę oraz meble gięte, co jest nie lada wyzwaniem. Zna proces produkcji klejonki od podszewki. Ja z kolei od lat zajmuję się handlem i kontaktami z klientami. Te dwa światy świetnie się uzupełniają – mówi Alicja Skórowska.

Ta komplementarność przekłada się na sposób działania firmy. LPH nie jest typowym pośrednikiem – dba o każdy szczegół, często uczestnicząc w odbiorach tarcicy czy procesach sortowania i produkcji.

– Nie jesteśmy wirtualni, jak niektórzy mogą sądzić. Jesteśmy przy towarze, przy ludziach i przy jakości. To nas wyróżnia – dodaje Arkadiusz Madaliński. – Kontrolujemy cały proces sprzedaży produktu. Nie działamy na zasadzie: „Przelejcie pieniądze i sobie radźcie”.

– Chcemy poznać każdego naszego klienta. Dlatego nie tylko pokazujemy się na targach, ale jeździmy do nich do firm, słuchamy, czego potrzebują, oglądamy to, co robią. Współpracujemy „na żywo” z każdym naszym odbiorcą i dostawcą – dodaje Alicja Skórowska.

Firma stawia w ten sposób także na budowanie własnej rozpoznawalności i sieci kontaktów.

– Drema była dla nas ważnym momentem. Chcieliśmy pokazać się klientom, bo choć jesteśmy nową marką, to opieramy się na długoletnich relacjach. To inwestycja w siebie – dokładnie taka, o jakiej pisze „Forbes”: gdy masz środki, zainwestuj w swoją markę – mówi Alicja Skórowska.

LPH można znaleźć na LinkedInie, a w planach jest też rozbudowa zaplecza – magazynu i hali.

– W ciągu kilku miesięcy chcemy mieć własny obiekt. To ułatwi logistykę i zwiększy elastyczność działania – zapowiadają właściciele LPH.

Gotowe schody, pellet i tarcica na eksport

W portfolio LPH pojawiają się także gotowe zestawy schodów dla niemieckich deweloperów – kompletne, lakierowane, z parapetami i tralkami.

– Do końca roku mamy zakontraktowane ponad 140 zestawów. Współpracujemy też z jednym z czołowych producentów podłóg dębowych w Polsce – jego produkty trafiają do tych samych inwestycji – mówi Arkadiusz Madaliński.

Firma dywersyfikuje działalność, by nie uzależniać się od jednego segmentu. Oferuje również pellet, brykiet i suchą tarcicę bukową eksportowaną… do Chin.

– Nie chcemy być firmą jednego produktu. Rynek jest zbyt zmienny. Dlatego mamy kilka „nóg” – od tarcicy po klejonkę i pellet czy podłogę. Staramy się świadczyć naprawdę szeroki asortyment produktów. Dzięki temu możemy reagować elastycznie na wahania popytu – tłumaczy Alicja Skórowska.

Na trudne czasy – solidność i kontakt

Rok 2025 nie jest łatwy dla branży drzewnej. Spada ilość zamówień, wiele firm się zamyka. To jednak nie odstrasza bohaterów tej historii.

– Widzimy to podczas naszych podróży – przejechaliśmy już ponad 100 000 km po Polsce i Europie w tym roku. Wiele zakładów jest obecnie w trudnej sytuacji. Ale to też czas, gdy można się pokazać, zbudować relacje, które w lepszych latach są niemożliwe. Trudne czasy tworzą silnych ludzi – zauważa Arkadiusz Madaliński.

Właśnie dlatego LPH działa na zasadzie szczerości i szybkiej reakcji.

– Jeśli coś mamy – mówimy, że mamy. Jeśli nie – też to powiemy. Klient ma wiedzieć, na czym stoi. U nas nikt nie czeka tygodniami na odpowiedź. To często powód, dla którego nowi klienci przychodzą z polecenia. Dla nas to największy komplement – mówi Alicja Skórowska.

– Nie chcemy z klientami grać na czas. Wiemy, jak wygląda biznes drzewny w obecnych czasach. Szczerość relacji to dla nas totalna podstawa – dopowiada Arkadiusz Madaliński.

Z Polski w świat, ale z rodzimego drewna

LPH mocno stawia na lokalnych dostawców surowca, wciąż ich aktywnie poszukując, szczególnie klejonki sosnowej, ramiaków i podkładów kolejowych.

– Wszystko, co oferujemy, jest produkowane w Polsce. Nie handlujemy materiałami z niepewnych źródeł. Wolimy kupić od polskiego tartaku i sprzedawać polski produkt za granicę. To dla nas ważne – wspierać krajowych producentów – podkreślają zgodnie współwłaściciele firmy.

– Nie chcemy iść w półśrodki. Współpracujemy z zakładami, które znają jakość i potrafią ją utrzymać. Dzięki temu klienci wiedzą, że zamawiają produkt sprawdzony – dodaje Arkadiusz Madaliński.

LPH – „ludzie, partnerstwo, handel”

Choć oficjalna nazwa to LPH, właściciele żartobliwie rozwijają ten skrót jako: „Ludzie, partnerstwo, handel”. Bo właśnie te trzy wartości stanowią o fundamencie firmy. – Branża drzewna to nie tylko drewno, ale przede wszystkim ludzie. To oni tworzą relacje, rekomendacje, zaufanie. My po prostu lubimy to, co robimy. I chyba właśnie dlatego – mimo trudnych czasów – nasza firma tak szybko rośnie – podsumowuje Alicja Skórowska.