Wdrożenie centrum CNC Felder w firmie Schody Panas nie było zakupem „kolejnej maszyny do produkcji”. Było raczej konsekwencją sposobu myślenia, który w tej firmie obecny jest od początku: inwestować ostrożnie, ale konsekwentnie. Nie po to, żeby produkować więcej za wszelką cenę, lecz żeby móc wykonywać bardziej wymagające projekty, szybciej obrabiać trudne detale i nie gubić przy tym jakości, z której firma zbudowała swoją pozycję.
W produkcji schodów automatyzacja nie jest sprawą tak oczywistą, jak mogłoby się wydawać. Zwłaszcza wtedy, gdy nie mówimy o seryjnych, prostych konstrukcjach, ale o schodach projektowanych indywidualnie, często do rezydencji, dużych apartamentów, biurowców albo wnętrz, w których architektura nie wybacza uproszczeń. Tu nie wystarczy kupić maszyny, ustawić program i liczyć, że proces sam się ułoży. Najpierw trzeba wiedzieć, co właściwie chce się zautomatyzować.
W firmie Schody Panas decyzja o zakupie centrum CNC Felder dojrzewała przez kilka lat. Nie dlatego, że brakowało ofert. Przeciwnie – rynek maszyn CNC jest szeroki. Problem polegał raczej na tym, że sama dostępność urządzeń nie oznacza jeszcze, że ktoś potrafi dobrać technologię do tak specyficznej produkcji.
– Zakup tej maszyny CNC trwał kilka lat. Na rynku jest dużo rozwiązań, ale problem polegał na tym, że wiele firm chciało nam sprzedać maszynę, a nie potrafiło realnie doradzić, co będzie najlepsze przy naszej produkcji. Musieliśmy wybrać dwóch, trzech dostawców i bardzo konkretnie z nimi rozmawiać – mówi Andrzej Panas, właściciel firmy Schody Panas.

Inwestować, ale nie na ślepo
Ta inwestycja dobrze pokazuje sposób myślenia firmy. Schody Panas rozwijają się konsekwentnie, ale bez skoków „za wszelką cenę”. W produkcji indywidualnej, wymagającej projektowo i montażowo, sama liczba maszyn nie decyduje o rozwoju.
– My praktycznie od początku cały czas inwestujemy. Być może rozwijalibyśmy się szybciej, gdybyśmy postawili wszystko na jedną kartę i wzięli duży kredyt. Wybraliśmy jednak inną drogę: większość inwestycji finansujemy z własnego zysku. To trochę spowalnia rozwój, ale daje bezpieczeństwo – mówi Andrzej Panas.
Efekt jest prosty: zamiast zwiększać zatrudnienie, firma zwiększa możliwości produkcyjne.
– Każda wymiana sprzętu zwiększa nasze moce produkcyjne bez konieczności dużego zwiększania zatrudnienia. Przy rosnących kosztach to bardzo ważne – dodaje.
W tym układzie CNC nie zastępuje ludzi, tylko pozwala lepiej wykorzystać ich kompetencje. Bo przy schodach z wyższej półki to nadal człowiek decyduje o efekcie końcowym.
Dlaczego Felder?
O wyborze Feldera nie zdecydowała wyłącznie cena. Właściwie – jak przyznaje Andrzej Panas – była ona dopiero jednym z kolejnych argumentów. Ważniejsze okazały się serwis, zaufanie do producenta, możliwość obejrzenia procesu produkcji maszyn oraz pewność, że urządzenie poradzi sobie z materiałem, z którym firma pracuje na co dzień.
A tym materiałem jest przede wszystkim twarde, masywne drewno. W przypadku schodów nie chodzi o lekkie elementy płytowe, które można obrabiać według powtarzalnych schematów. Chodzi o duże, często nieregularne detale, elementy gięte, części wymagające dokładnego spasowania i powtarzalności, które ręczna obróbka nie zawsze jest w stanie zapewnić w rozsądnym czasie.
– W przypadku Feldera zdecydowało kilka rzeczy. Po pierwsze, bliski dostęp do serwisu. Przy takiej maszynie to jest dla nas kluczowe, zwłaszcza po doświadczeniach z innymi dostawcami. Po drugie, byliśmy w fabryce Feldera w Austrii i zobaczyliśmy, jak wygląda produkcja od środka. Pokazano nam też, że maszyna radzi sobie z twardym, masywnym drewnem. Cena była dopiero trzecią albo czwartą pozycją na liście argumentów – mówi Andrzej Panas.
To podejście jest charakterystyczne dla firm, które nie kupują technologii „na pokaz”. Maszyna ma pracować, a w razie problemu musi być szybko dostępny serwis. W produkcji jednostkowej lub krótkoseryjnej przestój często boli bardziej niż w produkcji powtarzalnej, bo każdy projekt ma swój termin, harmonogram montażu i konkretnego klienta, który czeka nie na partię towaru, ale na gotowy element swojego domu lub inwestycji.
Maszyna pod schody, nie pod katalog
Konfiguracja centrum CNC profit H500 RL Felder została dobrana pod potrzeby firmy. Długi stół, szerokość robocza, wysoka oś Z, pięć osi, duży magazyn narzędzi, laser projekcyjny oraz dwie pompy vacuum nie są dodatkami „na bogato”, ale wynikają ze specyfiki produkcji.
– Maszyna została dobrana pod naszą specyfikę produkcji. Mamy długi stół, szeroki na 160 centymetrów. Do tego wysoka oś Z, pięć osi, duży magazyn narzędzi – ponad czterdzieści pozycji – oraz dwie pompy vacuum. To nie jest standardowa maszyna do prostych elementów płaskich. Potrzebowaliśmy urządzenia, które poradzi sobie z dużymi, trudnymi detalami schodowymi – wyjaśnia Andrzej Panas.
W produkcji schodów znaczenie ma nie tylko powierzchnia robocza, ale też możliwość obróbki elementów przestrzennych, nietypowych i ciężkich. To zupełnie inny świat niż prosta płyta meblowa. Tu detal bywa duży, gruby, drogi i często jednostkowy. Błąd nie oznacza więc tylko straty materiału, ale także opóźnienie całego procesu.
– Kiedy kupowaliśmy tę maszynę, w Polsce przy produkcji schodów była to prawdopodobnie jedna z nielicznych tak skonfigurowanych obrabiarek. Dla nas ważne było nie tylko to, żeby maszyna była duża, ale żeby pozwalała pracować z detalami, które wcześniej wymagały bardzo dużego nakładu ręcznej pracy – dodaje.
Od AutoCAD-a do maszyny
Wdrożenie CNC często zależy bardziej od ludzi niż od samej maszyny. W firmie Schody Panas pomogło to, że projektowanie cyfrowe było już standardem – AutoCAD od dawna był codziennym narzędziem pracy.
– Na początku zastanawialiśmy się, jak sobie z tym poradzimy. Ale ponieważ AutoCAD jest u nas na co dzień, obsługa maszyny okazała się dużo prostsza niż zakładaliśmy. Po dwóch dniach podstawowa praca była intuicyjna – mówi Andrzej Panas.
Maszyna nie funkcjonuje tu jako osobny byt. Została wpięta w istniejący proces – od projektu po montaż.
– Możemy sami przygotowywać i modyfikować detale. To nie jest urządzenie oderwane od procesu, tylko element całego systemu projektowania i produkcji – podkreśla.
Najbardziej namacalna zmiana dotyczy detali. Firma nie wykorzystuje CNC do tego, żeby „robić całe schody automatem”. To nie ten produkt i nie ta filozofia. Maszyna przejęła natomiast te elementy pracy, które wcześniej były najbardziej czasochłonne, powtarzalne albo wymagały bardzo dużej precyzji.
– Największą różnicę widać tam, gdzie wcześniej pracownik potrzebował tygodnia ręcznej pracy. Dzisiaj jesteśmy w stanie zrobić taki detal w kilka godzin. Dochodzi do tego powtarzalność, dokładność i możliwość wykonania elementów, których ręczne przygotowanie byłoby bardzo czasochłonne.
CNC więc nie zabiera firmie rzemieślniczego charakteru. Przeciwnie – pozwala przesunąć ludzką pracę tam, gdzie jest naprawdę potrzebna: do projektowania, kontroli, montażu, dopracowania szczegółów, rozmowy z architektem i rozwiązywania problemów, których nie widać w katalogu.
Technologia także do „trudnych tematów”
Firma Schody Panas specjalizuje się w realizacjach trudnych – giętych, nietypowych, często do dużych rezydencji i obiektów komercyjnych. W takich projektach nie ma miejsca na improwizację. Elementy muszą pasować, a każdy błąd na końcu inwestycji oznacza opóźnienia, koszty i napięcia na budowie.
– Dzięki CNC możemy realizować bardziej skomplikowane projekty. Przy dużych schodach czy nietypowych detalach liczy się nie tylko dokładność, ale też czas. Maszyna skraca produkcję tych elementów, które wcześniej były najbardziej pracochłonne – mówi Andrzej Panas.
Nie zmienia to jednak podstaw: technologia wspiera ludzi, nie zastępuje ich.
– To nie znaczy, że maszyna zastępuje ludzi. Nadal kluczowe są doświadczenie, wiedza stolarska i montaż. CNC daje większą precyzję i możliwości, ale bez ludzi niczego nie rozwiąże – podkreśla właściciel firmy.
Przykład firmy pokazuje też, że automatyzacja nie musi oznaczać masowości. W produkcie indywidualnym chodzi raczej o kontrolę procesu, skrócenie najbardziej pracochłonnych etapów i powtarzalność tam, gdzie jest potrzebna. – Automatyzacja w naszej branży jest możliwa, nawet przy produktach ekskluzywnych. Nie wszystko da się zautomatyzować, ale wiele procesów można usprawnić. CNC jest jednym z takich kroków – mówi Andrzej Panas. – Technologia jest dla nas sposobem na rozwój, ale nie celem samym w sobie. Kupujemy maszyny wtedy, kiedy pozwalają robić trudniejsze rzeczy szybciej i dokładniej, bez zwiększania zatrudnienia. W przypadku CNC Felder dokładnie tak się stało.
~Bartosz Szpojda








