Suszarnia to często jedno z podstawowych urządzeń w wielu zakładach drzewnych – od jakości surowca wszak zależy cała produkcja i efekt końcowy. Są to jednak urządzenia niezbyt medialne, momentami nawet niewpadające w oko, więc często uznawane za nieskomplikowane i… nudne. Nic jednak bardziej mylnego, co udowadnia firma Zakłady Maszynowe HAMECH.
Suszarnie to dla dziennikarza często niewdzięczny temat do opisywania. Nie wyglądają spektakularnie, są ogólnie nieco „statyczne”, a wszystko, co się w nich dzieje, jest przed wzrokiem skrzętnie ukryte. To sprawia, że rzadko goszczą na łamach czasopism. A szkoda, ponieważ także ta branża stawia na nowoczesność i ulega trendom. A o tym sporo wiedzą producenci, którzy z suszarniami – i nie tylko – kojarzeni są od lat. HAMECH, firma z Hajnówki, bo o niej mowa, swą historią sięga już ponad 70 lat wstecz, ale wcale nie wygląda na emerytkę.
Tradycja, ale rozwijana
– Od lat obsługujemy klientów suszących palety, drewno konstrukcyjne, meblowe czy kominkowe. Wiele zakładów w Polsce, i nie tylko, wyposażonych jest w nasze suszarnie – mówi Michał Betlej, dyrektor handlowy w HAMECH. – Jesteśmy marką z ugruntowaną pozycją, a więc godną zaufania. A to się mocno na rynku liczy.
Można więc myśleć, że skoro tyle lat jest się na rynku, produkując suszarnie, które są elementem niezbyt widowiskowym, nie trzeba się zbytnio starać. Nic bardziej mylnego! To, że ogólna koncepcja i wygląd suszarni się nie zmienia, nie oznacza, że nie zmienia się ich konstrukcja i systemy sterowania.
– To prawda. Choć nie zajmujemy się stricte samą technologią suszenia drewna, to mamy w tym zakresie, co jest zrozumiałe, wiedzę i spore doświadczenie. To oznacza, że dostosowujemy nasze produkty pod potrzeby klienta. Choćby komory, które mają różne gabaryty w zależności od tego, co ma być suszone. Klient zazwyczaj wie, co chce suszyć i w jakich ilościach. Ale czy wie, jak to zrobić? Nie każdy. I tu pojawiamy się my.
Choć w technologii produkcji do jakiejś rewolucji nie doszło, to z pewnością sporo zmieniło się choćby w temacie automatyki.

– Obecna automatyka, której używamy, zawiera choćby zestaw programów suszenia. Obecnie korzystamy głównie z systemów firmy AS Technology. To polski producent. Ich rozwiązanie umożliwia pełne zdalne sterowanie i bieżące modyfikacje parametrów. Klient może zgłosić problem, wysłać parametry, a jeśli system jest podłączony do Internetu – mamy pełen podgląd. Możemy prześledzić proces czy wskazać przyczynę nieprawidłowości – opowiada Michał Betlej. – Mamy także klientów, którzy od lat korzystają z rozwiązań Automatexu i nie chcą przechodzić na nowe systemy, więc oczywiście realizujemy pojedyncze projekty również na tym rozwiązaniu.
Dwa rodzaje wkładu w kasetach
W ostatnich latach pojęcie „innowacja” odmieniane jest przez wszystkie możliwe przypadki. Także w suszarniach można mówić o pewnych „innowacjach”. I to właśnie one są tymi elementami, których na pierwszy, a nawet drugi rzut oka nie widać.
– Maszyny faktycznie zmieniają się dynamicznie, ale konstrukcyjnie w suszarniach rewolucji nie ma – choć pewne modyfikacje oczywiście wprowadzamy. Od lat jesteśmy jedynym krajowym producentem kaset z rdzeniem z pianki poliuretanowej obłożonym obustronnie blachą aluminiową o grubości 0,8 mm. To nasz standard. Konkurencja stosuje tu wełnę – mówi Jan Niesteruk, specjalista ds. uzgodnień kontraktów handlowych. – Ostatnio my także wprowadziliśmy kasety z rdzeniem z twardej wełny, klejonej, w obudowie z blachy nierdzewnej kwasoodpornej, bo takie są oczekiwania rynku. Czy to lepsze rozwiązanie? Odpowiem dyplomatycznie – mamy klientów, którzy tego oczekują. Termicznie kasety poliuretanowe mają korzystniejszy współczynnik przewodzenia ciepła. Jeśli klient chce wydać więcej – wybiera wełnę, ale późniejszy koszt eksploatacji jest wyższy. Nie mamy jeszcze pełnych doświadczeń z tym rozwiązaniem, to u nas nowość, więc będziemy to mogli ocenić w ciągu roku. Wiemy natomiast, że technologia kaset z wełną „wsadzaną”, a nie klejoną, ma wadę – wełna potrafi się osuwać, co powoduje powstawanie lokalnych mostków cieplnych.
Biogazownie dobrym klientem
Ostatnimi czasy coraz częściej pojawiają się oferty usługowego suszenia drewna. To także opiera się na suszarniach.
– Jeśli chodzi o biogazownie, to szeroko mówi się, że biometan i biogaz to przyszłość. Czy dla nas to tylko ciekawostka? Nie. Współpracujemy w tej materii z Polską Grupą Biogazową. To jest jeden z naszych klientów, z którym współpracujemy już od kilku lat. Dla nas dość istotne było to, że technologia suszenia jest identyczna jak dla naszych dotychczasowych klientów – opowiada Michał Betlej. – PGB jest dla nas ważnym klientem – kupują wielokomorowe suszarnie o dużych gabarytach. Po każdej realizacji pojawiają się nowe rozwiązania – ułatwiające dalszą eksploatację, a my, jeśli rozwiązanie ma sens, wprowadzamy je do standardu i wdrażamy także u innych klientów.
Specjaliści od kotłów i ich sterowania
Jednak HAMECH to nie tylko suszarnie, ale również kotły.
– Znamy się na nich bardzo dobrze. Jeśli chodzi o kotły, to tu już nieco śmielej wprowadzamy pewne nowości. Rynek „czystego powietrza” wymusza zmiany. Jako handlowiec mogę powiedzieć, że tempo rozwoju mogłoby być większe, ale brakuje fachowców, to dziś normalność, a u nas na Podlasiu szczególnie. Mamy niewielką grupę specjalistów z doświadczeniem, więc rozwój jest, ale wolniejszy niż byśmy chcieli. Nie stoimy jednak w miejscu. Znani jesteśmy od lat z tzw. przystawek – przedpalenisk. To proste rozwiązanie, ale w ostatnich latach je zmodernizowaliśmy – wcześniej były ruszty stałe, teraz są ruchome. W kotłach również wprowadziliśmy wiele ulepszeń – mówi Jan Niesteruk. – Opracowaliśmy także własne sterowniki do kotłów naszej produkcji. Pierwsze rozwiązania pojawiły się około 2015 roku. Dzisiejsze sterowanie jest całkowicie naszego autorstwa, choć oczywiście komponenty dobieramy z rynku.
Systemy sprawdzone i bezpieczne
Czy obecnie wykonywanych jest więcej projektów od zera, czy jednak renowacji i modernizacji istniejących?
– Dominują rozwiązania nowe, bo klienci szukają rozwiązań jak najmniej obsługowych. W suszarniach to szczególnie ważne – wsad często bywa droższy niż sama suszarnia, zwłaszcza przy dębie. Klienci oczekują systemów możliwie automatycznych, przewidywalnych i bezpiecznych – i takie właśnie oferujemy – mówi Michał Betlej.
Na szczęście rynek suszarniany jest dość specyficzny – konkurencja jest, ale raczej krajowa. – Jeśli chodzi o konkurencję zagraniczną w suszarniach, praktycznie jej nie odczuwamy. Zachodnie suszarnie są zbyt drogie. W kotłach również zagraniczne marki są wysoko cenowo, ale jeśli klient ma pieniądze i szuka znanej marki, to czasem w nie inwestuje. Woli jednak wydać pieniądze mniejsze, ale w produkcję „lokalną”. Natomiast niewątpliwie rynek jest dziś trudny – inwestycji w branży drzewnej jest mało, popyt spadł. Ostatni rok był naprawdę ciężki – podsumowuje Michał Betlej.
~Bartosz Szpojda










