Nowa udoskonalona wersja traka TTS-800/60

Nowa udoskonalona wersja traka TTS-800/60

Jedną z najważniejszych rzeczy, które wprowadzono do najnowszej wersji maszyny, jest falownik przy silniku głównym – element praktycznie niewidoczny dla oglądającego pilarkę, ale pozwalający na precyzyjne sterowanie prędkością pracy taśmy tnącej. Wpływa także na mniejsze zużycie energii elektrycznej.

Zaprojektowany przez firmę Trak-Met z Biskupca w województwie warmińsko-mazurskim trak taśmowy TTS-800/60 jest kompromisem pomiędzy technologią szeroko- i wąskotaśmową. Pierwszy model, oznaczony symbolem TTS-800 Standard, powstał pod koniec 2013 r. i po wielu testach w tartakach został wdrożony do produkcji. Bazuje on na taśmie tnącej o szerokości 60 mm.

W fazie projektowej postawiono sobie za cel stworzenie maszyny, której wydajność będzie dwukrotnie większa niż traka wąskotaśmowego, natomiast dokładnością cięcia będzie zbliżona do szerokotaśmowego. Poza tym miała być ona tania w eksploatacji. Zagadnienie to dotyczy przede wszystkim bardzo drogiego osprzętu, jak ostrzarki i walcarki, które są niezbędne do właściwego przygotowania szerokich pił. Droga jest także sama taśma, a przy niefachowej obsłudze można ją bardzo szybko uszkodzić, narażając się na dodatkowe koszty. Nie bez znaczenia jest także dużo większe zużycie energii elektrycznej, towarzyszące procesowi przetarcia z wykorzystaniem traka szerokotaśmowego.

Falownik to oszczędność energii elektrycznej

Obecnie na rynku europejskim pracuje już kilkadziesiąt tego typu maszyn.

– Pierwsza wersja została dwukrotnie nagrodzona Złotym Medalem MTP. Było to w 2019 i 2022 roku – powiedział Zbigniew Skillandat, właściciel firmy. – Model, który prezentujemy w tym roku, to nowa, udoskonalona wersja tej maszyny.

Jedną z najważniejszych rzeczy, które wprowadzono do najnowszej wersji maszyny, jest falownik przy silniku głównym – element praktycznie niewidoczny dla oglądającego pilarkę, ale pozwalający na precyzyjne sterowanie prędkością pracy taśmy tnącej. Nie chodzi tutaj o prędkość posuwu, ale o prędkość liniową piły. Jest to bardzo ważne w przypadku, gdy tniemy różne gatunki drewna. Gatunki twarde, jak na przykład dąb czy buk, wymagają stosowania mniejszej prędkości liniowej niż sosna. Mniejsza prędkość powoduje, że na tarcicy nie ma tylu zafalowań i jest ona równa i prosta. Aby ją zmniejszyć, wystarczy, za pomocą potencjometru znajdującego się na pulpicie sterującym, zmienić częstotliwość prądu na falowniku. 

– Wpływ zastosowania falownika na jakość cięcia to jedna sprawa. Drugim bardzo ważnym czynnikiem jest mniejsze zużycie energii elektrycznej – podkreślił Zbigniew Skillandat. – Zostało to sprawdzone w wielu tartakach.

Nie skłamię, jeśli powiem, że można uzyskać oszczędności na poziomie 40-50 proc. Dodatkową zaletą falownika jest miękki rozruch, więc startowe zużycie energii jest również mniejsze. Uzyskaliśmy więc to, co jest obecnie kluczowe dla wszystkich tartaków, czyli czynnik pozwalający zmniejszyć koszty produkcji.

W standardzie agregat napędzany jest silnikiem elektrycznym o mocy 18,5 kW. Opcjonalnie przewidziano także jego mocniejszą, 22/30-kW wersję. Za pozycjonowanie jednostki tnącej w płaszczyźnie pionowej odpowiada motoreduktor o mocy 1,5 kW. Odbywa się to z wykorzystaniem precyzyjnych mechanizmów śrubowych. Agregat wyposażony jest również w kontaktowy system kontroli trakcji brzeszczotu, którego konstrukcja oparta jest na przesuwanej elektrycznie rolce. Napęd stanowi motoreduktor o mocy 0,37 kW. Przed piłą taśmową, na regulowanym ramieniu zamontowana jest automatyczna, elektryczna korowarka, której zadaniem jest oczyszczanie miejsca przejścia głównego narzędzia tnącego. Dzięki temu znacznie wydłuża się czas jego użytkowania. W przypadku przecierania żywicznych gatunków iglastych pomyślano również o zabezpieczeniu piły przed przyklejaniem się do niej trocin. Polega ono na spryskiwaniu jej powierzchni wodą. Proces odbywa się automatycznie z wykorzystaniem elektrozaworu.

Zmiana wyoblenia koła głównego

Koła prowadzące o średnicy 800 mm posiadają wielorowkową bieżnię typu PK, co eliminuje gromadzenie się na niej żywicy i trocin, i powstawanie zgrubień. Gwarantuje to maksymalnie długi okres eksploatacji brzeszczotu. Duża średnica kół umożliwia znaczące zmniejszenie prędkości obrotowej części wirujących, przy zachowaniu wysokiej prędkości liniowej wynoszącej maksymalnie 32 m/s. Przekłada się to na mniejsze zużycie podzespołów, takich jak pasy klinowe, wały napędowe czy łożyska i piasty kół prowadzących.

– W porównaniu do poprzedniej wersji, zmieniliśmy konstrukcję kół – podkreślił Zbigniew Skillandat. – Nadal pozostał pas wieloklinowy, ale zmieniliśmy wyoblenie koła głównego. Dało nam to większą stabilność piły i równe naprężenie, zarówno od przodu, jak i od tyłu. Wzmocniliśmy także konstrukcję nośną. W podtorzu odeszliśmy od profili zamkniętych, a zastosowaliśmy stalowe płyty o grubości 12 mm. Zapewniają jeszcze wyższą stabilność. Natomiast nowe osłony zakrywają teraz całe elementy mechaniczne, co jeszcze bardziej poprawiło bezpieczeństwo pracy.

Taśma tnąca o szerokości 60 i długości 5600 mm umożliwia precyzyjne cięcie z dokładnością do ±0,02 mm. Co ważne, nie wymaga ona walcowania i nadal można ją ostrzyć na tradycyjnych szlifierkach. Natomiast jej wydajność jest porównywalna do brzeszczotów o szerokości 100 mm.

W zależności od rodzaju zastosowanego narzędzia, maksymalny rzaz wynosi od 1,5 do 2,2 mm. Trak-Met zaleca stosowanie pił o grubości 1,1 mm X-Cut, co trzeci ząb stellitowany. Rozwiązanie to zapewnia bardziej stabilną pracę, a czas pomiędzy kolejnymi ostrzeniami jest dłuższy niż w przypadku brzeszczotów klasycznych. W przypadku drewna gatunków twardych zauważalna jest także znacząca poprawa jakości cięcia. Możliwe jest także stosowanie brzeszczotów z ostrzem stellitowanym o podziałce zęba 25-30 mm. Ten stop na bazie kobaltu i chromu powoduje znaczne wydłużenie czasu pomiędzy kolejnymi ostrzeniami. Zaletą jest także niewielki rzaz wynoszący maksymalnie 2,2 mm oraz możliwość stosowania o wiele większych posuwów, co ma wpływ na zwiększenie wydajności maszyny nawet o 25 proc.

Nowy, bardziej rozbudowany sterownik

– Zmiany wprowadziliśmy także w układzie hydraulicznym maszyny – dodał Zbigniew Skillandat. – Zastosowaliśmy pompę o większej wydajności, a także zwiększyliśmy moc napędzającego ją silnika z 4 do 5,5 kW. Oprócz tego zmieniliśmy dostawcę przewodów. Są teraz mocniejsze, mniej podatne na pękanie. Zainstalowaliśmy także dodatkowe narzędzia hydrauliczne, pozwalające na pozycjonowanie pryzmy do pionu bez użycia obracaków. Teraz postawienie pryzmy do pionu nie zajmuje już operatorowi kilku minut, a zaledwie 2 sekundy. Jeśli chodzi o ślizgi prowadzące, nadal zostały dwustronne. Są wykonane z materiału dostarczanego przez renomowanego szwajcarskiego producenta. Daje nam to wiele miesięcy pracy bez czynności serwisowych. Zwiększyliśmy także prędkość pozycjonowania maszyny, która aktualnie wynosi 45 mm/s. Zmiana prędkości pozycjonowania wiązała się z koniecznością zastosowania innego, bardziej rozbudowanego sterownika, który byłby w stanie zapewnić precyzję ruchu. Nowy jest mniej awaryjny i bardziej odporny na zabrudzenia czy wilgoć. W standardzie trak wyposażono także w zasobnik trocin, który wpływa na czystość i poprawę warunków pracy.  

~Tomasz Bogacki