Zakład Metalowy Drozdowski znany jest ze swoich solidnych maszyn przeznaczonych do cięcia drewna oraz ostrzenia pił. I właśnie w tej drugiej „kategorii” pojawiła się w ofercie firmy pewna nowość, której geneza sięga zapotrzebowania jednego z klientów.
U podstaw skonstruowania nowej ostrzarki do pił łańcuchowych – OPL-6 były liczne zapytania, które do firmy Drozdowski trafiały od klienta z… Węgier.
– Po raz pierwszy zaczęliśmy dostawać zapytania na temat takiej maszyny od węgierskiego przedstawiciela STIHL. Znane mu były wprawdzie takie urządzenia, ale po bliższym zapoznaniu okazywały się zbyt skomplikowane w obsłudze i przepełnione elektroniką, która w trudnych warunkach tartacznych, niestety, bywa zawodna. Tymczasem nasza firma, znając realia pracy w tartakach czy ostrzarniach, od samego początku preferuje stosowanie w maszynach układów mechanicznych, gdzie tylko to możliwe, a układy elektroniczne staramy się ograniczyć do niezbędnego minimum – opowiada o początkach pomysłu na ostrzarkę Monika Czerkies. – Węgierski klient szukał więc rozwiązania prostszego i niezawodnego, które mógłby wykorzystać w swoich punktach serwisowych.
Jak mówi Monika Czerkies, temat ciągnął się przez kilka lat – klient z Węgier na bieżąco przypominał się, jednak firma Drozdowski nie dysponowała wówczas „wolnymi” mocami przerobowymi, gdyż była pochłonięta realizacją bieżących zamówień i rozwijaniem już istniejących produktów.
– Proces konstrukcji nowej maszyny nie jest szybki, więc odkładaliśmy to zapytanie na półkę. W końcu jednak węgierski klient zaczął mocniej naciskać, co zbiegło się z kryzysem w naszej branży i mniejszą ilością zamówień. Nasze moce przerobowe nieco zwolniły się, a główny konstruktor Stefan Drozdowski mógł wreszcie skupić się na nowym produkcie.
Tak powstała pierwsza wersja ostrzarki OPL-6, którą firma Drozdowski po raz pierwszy pokazała na targach LIGNA w Hanowerze.

Potrzeby klienta to priorytet
Jak opowiada Monika Czerkies:
– To jest ostrzarka do tradycyjnych pił łańcuchowych. Ale już podczas jej premiery na targach LIGNA pojawiło się szereg zapytań od klientów zagranicznych o możliwość ostrzenia na niej także dużych łańcuchów do harwesterów. Również zaraz po targach zaczęliśmy dostawać kolejne tego typu zapytania, a klienci zaczęli przysyłać do nas duże łańcuchy na próby ostrzenia. To sprawiło, że szybko przystąpiliśmy z pełnym zaangażowaniem do pracy nad rozwinięciem prototypowej wersji, by sprostać oczekiwaniom klientów.
OPL-6 to urządzenie zaprojektowane z myślą o pełnej automatyzacji procesu ostrzenia pił łańcuchowych. Możliwości maszyny obejmują swoim zakresem wszystkie popularne typy pił łańcuchowych spotykanych na rynku. Uszkodzone ogniwa w łańcuchu nie stanowią problemu; w takiej sytuacji należy skorzystać z programatora będącego standardowym wyposażeniem maszyny. Pomiar grubości płetwy (ogniwa prowadzącego) i ustawienie luzu przesuwu wykonuje się przed włączeniem napędów, natomiast wszystkie pozostałe regulacje można wykonywać już przy włączonym napędzie posuwu i tarczy ściernej. Dlatego ostrzarka nie ma odpowiednika konkurującego z jej funkcjonalnością i z łatwością opanowania jej obsługi. Silna wentylacja strefy ostrzenia wraz z osadnikiem i filtrem cząstek stałych pozwala na eksploatację w każdym pomieszczeniu bez narażenia na zapylenie atmosfery, w której pracuje ostrzarka. Ponadto OPL-6 posiada system chłodzenia zęba strumieniem powietrza, co pozwala na intensywny szlif piły mocno stępionej, bez ryzyka przypalenia krawędzi tnącej zębów. Elementy narażone na ścieranie są wykonane z węglika spiekanego. Ostrzarka posiada szereg nowatorskich rozwiązań chronionych patentem.
Minimalna długość ostrzonych pił wynosi 650 mm, maksymalna 2100 mm, a przy zastosowaniu dodatkowego wyposażenia długość ta wzrasta do 4200 mm. Prędkość robocza wynosi od 20 do 30 zębów na minutę. Całkowita moc zainstalowana to 0,54 kW. Wymiary maszyny wynoszą 0,65 x 0,60 x wys.1,65 m, przy wadze netto 135 kg. Urządzenie zasilane jest z sieci 230 V lub 3 x 400 V.
Egzotyka wspiera produkcję
Firma Drozdowski, choć znana doskonale na rynku krajowym, jest też szeroko rozpoznawana poza granicami Polski.
– Nasze maszyny już od dawna trafiają niemal do wszystkich krajów europejskich. Bardzo dużo z nich kupują także klienci z Azji – przede wszystkim z Indii, gdzie obecnie pracuje kilkadziesiąt naszych pilarek pionowych. Nasze maszyny docierają także do Republiki Południowej Afryki, Gambii, Etiopii, Ghany – tam też od 15 lat działają nasi przedstawiciele. W sytuacji, gdy obecnie w Polsce i Europie liczba zamówień spada, co powiązane jest z sytuacją całej branży, to klienci z rynku azjatyckiego i afrykańskiego znacząco wspierają naszą produkcję – opowiada Monika Czerkies. To wszystko pokazuje, że warto jest nie tylko szukać nowych rynków, ale też wykorzystywać maksymalnie sytuację na rynku, by konstruować kolejne nowe maszyny. Nigdy bowiem nie wiadomo, co spotka się z zainteresowaniem klientów.
~Bartosz Szpojda








