W zakładzie drzewnym trociny przez lata bywały odpadem albo surowcem sprzedawanym dalej, razem z częścią możliwej marży. Dariusz Wolanin z firmy Faiter poszedł w inną stronę: najpierw uruchomił linię do pelletu, a teraz dokłada do niej suszenie trocin. W tej decyzji nie chodzi tylko o nową technologię, ale o kontrolę nad surowcem, kosztami energii i jakością produktu, który coraz mocniej pracuje na wynik całego zakładu.
Który element współpracy z Labora.Energy najbardziej wpłynął na funkcjonowanie Państwa zakładu?
Dariusz Wolanin: To były dwa etapy. Najpierw pojawiła się linia do pelletu, a obecnie Labora uruchamia u mnie linię do suszenia trocin. Drugi etap jest po to, żeby przygotować większą ilość surowca do pelletowania. Produkcja pelletu jest dziś istotną częścią mojej działalności, ale dopiero suszenie daje dostęp do większej ilości odpowiednio przygotowanego surowca. Na rynku jest obecnie taka sytuacja, że w zakładzie drzewnym najpewniejszym produktem jest pellet. Decyduje o tym popyt i natychmiastowa płatność. Ludzie kupili piece na pellet, a wielu z nich przekonało się, że pompy ciepła w naszym klimacie nie zawsze się sprawdzają. Do tego dochodzą wysokie ceny prądu. Myślę, że użytkownicy zaprzyjaźnili się z pelletem, bo jest czysty i wygodny, choć oczywiście zawsze liczy się cena. W tym roku mamy już zamówienia na kilka tysięcy ton pelletu dla klientów indywidualnych. Robimy naprawdę bardzo dobry pellet. Miałem propozycje, żeby sprzedawać również pellet od innych producentów, ale jeżeli nie widzę produkcji, to obawiam się, że poddostawca może nie dopilnować odpowiedniej jakości. Jestem bardzo nastawiony na jakość moich wyrobów. Wolę sprzedać mniej najlepszego pelletu niż ryzykować problemy jakościowe. Jestem gwarantem swoich wyrobów. Jeżeli coś ma mieć jakość na 100 proc., to ja zawsze wolę zrobić więcej, żeby później nie wstydzić się przed klientami. Inne wyroby też są ważne, ale pellet stał się poważnym uzupełnieniem produkcji.
Z jakim problemem technologiczno-produkcyjnym mierzyli się Państwo przed wdrożeniem rozwiązania Labora?
D.W.: Przed uruchomieniem pelletowania wszystkie trociny sprzedawałem. Mogę powiedzieć, że nie był to problem dla funkcjonowania mojego zakładu, poza jednym: marżę produkcyjną oddawałem moim odbiorcom. Dzisiaj sam odbieram trociny od innych. Jeżeli chodzi o suszarnię, musieliśmy dobrać najlepsze rozwiązanie do naszych warunków. Dlatego razem z panem Grzegorzem Szewczykiem z Labora analizowaliśmy ilość surowca i rodzaj paliwa. Chodziło o to, żeby koszty eksploatacji były jak najniższe, przy zachowaniu najwyższej jakości przygotowanego surowca.
Co z perspektywy codziennej eksploatacji okazało się największą zaletą linii lub granulatora?
D.W.: W przypadku linii do pelletu największą zaletą w codziennej eksploatacji jest łatwa obsługa. Sami ją obsługujemy i serwisujemy. Linia jest też dość tolerancyjna na różne surowce i wilgotności, oczywiście w określonych zakresach. Do tego dochodzi niskie zużycie prądu. Dzięki temu mogę produkować pellet najwyższej jakości, a jednocześnie utrzymywać przyzwoitą marżę, bo koszty produkcji na linii Labora są rozsądne. Jeżeli chodzi o linię suszącą, jesteśmy na etapie uruchomienia, więc mogę powiedzieć o założeniach projektowych i o informacjach od użytkowników takich rozwiązań. Skoro sam jestem gwarantem jakości swoich wyrobów, najważniejsza jest dla mnie jakość produktu, który mogę na tej suszarni uzyskać. Ta suszarnia przygotowuje surowiec w taki sposób, że po produkcie końcowym nie widać, że był suszony. Widziałem wiele rozwiązań, w których pellet po suszeniu tak tracił na jakości, że był po prostu czarny. Ja bym takiego pelletu nie kupił. Dzisiaj robienie pelletu słabej jakości to duża strata, także dla rynku. Potrzebujemy dużo dobrego pelletu do sprzedaży detalicznej. Nie rozumiem, po co psuć jakość i zmniejszać sobie marżę. Druga sprawa to eksploatacja. Suszarnia do trocin Magnum 1500, którą uruchamiamy, jest tak skonstruowana, żeby pobierała bardzo mało prądu i paliwa. Nie spotkałem drugiego rozwiązania o tak niskim zużyciu energii i paliwa. Dochodzi jeszcze jeden element. Jeżeli spalę mniej paliwa, mogę wyprodukować więcej pelletu. A bardzo istotne jest też to, że mogę palić tym, czym chcę, i nie ma to wpływu na jakość suszenia. Takie paliwo jest znacznie tańsze, łatwo dostępne i nie zabiera mi surowca ani pelletu, który mogę sprzedać klientom. A proszę pamiętać, że mówimy o poważnych ilościach paliwa. Nie rozumiem, jak można palić pelletem w tak dużych instalacjach. Jeżeli ktoś włącza linię raz na rok, może ją zasilać pelletem. Ale w skali miesiąca czy roku to są takie ilości, że na samych oszczędnościach można odłożyć na drugą suszarnię. Trzecia sprawa to użyteczność linii. Jest kompletna i wyposażona we wszystko, co potrzebne. Operator jest obecny przy procesie i go nadzoruje. Generalnie linia pracuje automatycznie. Wymaga załadunku surowca i paliwa oraz pilnowania, żeby nie dopuścić do zakłóceń, na przykład zbyt dużych wtrąceń albo innych nieoczekiwanych sytuacji. Kolejna rzecz to bezpieczeństwo. Maszyna ma zabezpieczenia przeciwpożarowe, a gdyby mimo wszystko coś się wydarzyło, przewidziano również dodatkowe zabezpieczenia. Dla mnie ta linia daje wystarczająco dużo korzyści, żeby ją użytkować.
Czy wdrożenie rozwiązania Labora wpłynęło na ekonomikę produkcji lub organizację pracy? Jeśli tak, w jaki sposób?
D.W.: Kiedyś wysoka marża była na głównym produkcie i firma była nastawiona przede wszystkim na niego. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej. Musimy zarabiać na każdym etapie pracy zakładu. Nawet ustawienie maszyn i linii produkcyjnych musi być zoptymalizowane tak, żeby nie tracić na transporcie wewnętrznym, przewożeniu towarów czy przemieszczaniu wyrobów gotowych. Linia do suszenia i linia do pelletu są już częścią naszej firmy. Dzięki nim przenosimy część marży z produktu głównego na dodatkowy produkt gotowy, jakim jest pellet. Poza tym, jak mówiłem na początku, przepływ pieniądza od klienta detalicznego jest natychmiastowy. Nie ma tu kredytu kupieckiego, co wzmacnia płynność finansową przedsiębiorstwa. Organizacyjnie na początku musieliśmy pracować tylko nocą, bo brakowało prądu na pełną produkcję. Ten problem został już wyeliminowany.

Dlaczego zdecydowali się Państwo właśnie na współpracę z Labora.Energy, a nie na inne rozwiązanie dostępne na rynku?
D.W.: Labora to, po pierwsze, polska firma, która produkuje swoje linie w Poznaniu. Widziałem ich produkcję i widziałem ich linie w pracy. Mają doświadczonych konstruktorów i reagują na moje potrzeby. Cały czas rozwijają swoje produkty. Robili maszyny trwałe, ale nauczyłem ich, żeby były niezniszczalne. Na rynku jest dużo tanich rozwiązań i pewnie ktoś je kupuje. Do produkcji potrzebne są jednak rozwiązania trwałe i tanie w eksploatacji. Dla przykładu suszarnia Magnum od Labora jest dla mnie dzisiaj jedynym słusznym rozwiązaniem. Ma palenisko z ruchomym rusztem. Mogę w nim palić tym, co mam, i nie muszę wchodzić w grę spekulantów, którzy podnoszą ceny surowców, bo rynek akurat chłonie pellet albo zrębki, na przykład przy srogiej zimie. Ja mogę przejść na każdy dostępny rodzaj biomasy. Czego mam oczekiwać od dostawcy technologii, jeżeli nie tego, żeby pomagał mi być konkurencyjnym na rynku? Co mam wybrać, suszarnię bębnową? To przeżytek, technologia z lat 60. ubiegłego wieku. Jakość paliwa ma tam wpływ na jakość suszenia, bo suszy się spalinami, a sama suszarnia ma duże wentylatory. Dla mnie to jest niebezpieczne i drogie rozwiązanie. Suszarnia taśmowa? Nawet jeżeli zastosuję takie samo paliwo jak w Magnum, to suszenie i tak kosztuje ok. 80-100 zł więcej na każdej wysuszonej tonie. Do tego dochodzą potężne wentylatory i kocioł za miliony. W ostatnim czasie kilka takich suszarni się spaliło, więc nie jest to rozwiązanie dla mnie. Rynek cały czas ucina marże. Jeżeli koszty suszenia są o 100-200 zł wyższe na tonie niż na Magnum, to po roku mogę odłożyć na drugą suszarnię. A ci, którzy mają rozwiązania, o których mówiłem, będą najpierw tracili na marży, a później będą pracowali tylko na pokrycie kosztów.
Czy po okresie użytkowania podjęliby Państwo tę samą decyzję jeszcze raz? Co dziś oceniają Państwo najwyżej?
D.W.: Tak. Suszarnia została kupiona po czterech latach użytkowania linii do pelletu, więc mam już doświadczenie we współpracy z Labora. Chwilę po uruchomieniu suszarni pan Grzegorz Szewczyk przygotowuje dla mnie następną, o wyższej wydajności. Ma też już zaprojektowany większy granulator. Jeżeli dwie strony naprawdę współpracują, to wszyscy wygrywają.
Dziękuję za rozmowę.
~Bartosz Szpojda








