Suszenie bez przestojów

Suszenie bez przestojów

W branży drzewnej coraz wyraźniej widać, że o przewadze rynkowej decyduje już nie tylko dostęp do surowca, lecz także kontrola nad procesem technologicznym. Tam, gdzie jeszcze niedawno kluczowe były własne kotłownie, dziś coraz większego znaczenia nabierają stabilność źródła ciepła, przewidywalność kosztów i precyzja prowadzenia suszenia. O tym, jak ten model działa w praktyce, opowiada Mateusz Malinowski z Polskiej Grupy Biogazowej.

Usługa suszenia może stać się czymś więcej niż tylko etapem obróbki. Może być realnym narzędziem budowania przewagi konkurencyjnej. Już sam sposób organizacji wsadu pokazuje, że w tym przypadku nie ma miejsca na przypadek. Minimalna partia przyjmowana do suszenia jest uzależniona od przewidywanego czasu procesu oraz wymagań jakościowych. W przypadku krótszych cykli, zamykających się w czasie do tygodnia i dotyczących materiału mniej wymagającego, możliwe jest przyjęcie jednego pełnego ładunku samochodowego, czyli około 20-25 m3. Jeśli jednak proces ma trwać dłużej, konieczne jest pełne załadowanie komory. W praktyce oznacza to od 50 do 80 m3 drewna, w zależności od grubości materiału i sposobu jego przygotowania.

Jak podkreśla Mateusz Malinowski, nie jest to kwestia wyłącznie logistyczna.

– Całkowite wypełnienie komory jest ważne ze względu na stabilność prowadzenia procesu.

Właśnie w tym miejscu najlepiej widać techniczne podejście firmy. Komora wypełniona do maksimum znacznie lepiej utrzymuje zadane parametry, a przepływ powietrza odbywa się w sposób bardziej równomierny. Ogranicza to powstawanie pustych przestrzeni, którymi powietrze mogłoby krążyć z pominięciem materiału. W efekcie drewno suszy się równiej, a cały proces daje większą przewidywalność jakości końcowej.

Ciepło, które pracuje na przewagę

Najmocniejszym wyróżnikiem modelu rozwijanego przez Polską Grupę Biogazową jest jednak źródło ciepła. Zamiast klasycznych kotłowni opalanych biomasą lub gazem, suszarnie są zasilane ciepłem pochodzącym z biogazowni. I właśnie ta stabilność stanowi fundament całego rozwiązania.Mateusz Malinowski zwraca uwagę, że przez zdecydowaną większość roku firma dysponuje wodą o temperaturze ok. 75-80 stopni Celsjusza. Co istotne, osiągnięcie tych parametrów nie wymaga dodatkowej obsługi ani odrębnego procesu grzewczego, ponieważ ciepło powstaje przy produkcji energii elektrycznej.

– Dzięki temu nawet w okresie zimowym jesteśmy w stanie bezproblemowo wygrzać komory – mówi Mateusz Malinowski.

W porównaniu z tradycyjnymi rozwiązaniami różnica jest zasadnicza. Kotłownie na biomasę wymagają nadzoru i bieżącej obsługi, a instalacje gazowe są podatne na wahania cen paliwa. Dochodzi do tego kwestia bezpieczeństwa i ryzyka operacyjnego. W modelu opartym na biogazowni ciepło jest dostępne niemal nieprzerwanie, niezależnie od pogody i sytuacji na rynku.

– Ciepło do suszarni jest dostarczane niezależnie od pogody czy sytuacji na rynku, co daje nam bardzo istotną przewagę przy procesach, które potrafią trwać nawet i trzy miesiące – podkreśla Mateusz Malinowski.

To szczególnie ważne tam, gdzie suszenie nie jest szybkim, prostym zabiegiem, lecz długim i wymagającym procesem technologicznym. Przy grubszym materiale i gatunkach bardziej wymagających stabilność parametrów staje się warunkiem powodzenia całego cyklu.

Technologia dostosowana do klasy drewna

Z rozmowy wyraźnie wynika, że firma nie traktuje każdego materiału jednakowo. Procedury zależą od klasy drewna i oczekiwań klienta. W przypadku materiałów o niższych wymaganiach, takich jak elementy paletowe, deski szalunkowe czy drewno kominkowe, wsad jest wstępnie oglądany przez operatorów biogazowni. Jeśli pojawią się widoczne uszkodzenia lub wady, informowany jest technolog i sporządzana jest odpowiednia notatka.

Inaczej wygląda to przy drewnie wysokiej klasy.

– W przypadku materiałów wysokiej klasy, jak dębina, buczyna lub jesion, na załadunek do komory przyjeżdża technolog, który kontroluje partię oraz prowadzi nadzór nad załadunkiem – mówi Mateusz Malinowski. To zdanie dobrze pokazuje charakter całej działalności. Suszenie nie jest tu traktowane jako operacja czysto usługowa, lecz jako proces wymagający wiedzy materiałowej, doświadczenia i bieżącej kontroli.

Równie przejrzyście firma podchodzi do reklamacji. Każde zgłoszenie rozpatrywane jest indywidualnie. Technolog sprawdza zgodność reklamacji ze stanem rzeczywistym, przygotowuje opinię i, jeśli zastrzeżenia okażą się zasadne, dochodzi do rozliczenia szkody na mocy porozumienia stron. Jak zaznacza Mateusz Malinowski, w praktyce często kończy się to rabatem na kolejne usługi, aż do wyrównania poniesionych strat.

Ludzie i system nadzoru

Za procesami suszenia w obiektach Polskiej Grupy Biogazowej stoi zespół technologów drewna. To rozwiązanie dobrze wpisuje się w model, w którym liczą się nie tylko urządzenia, ale również kompetencje osób nadzorujących materiał na każdym etapie.

– Pierwszy z technologów to doświadczony suszarnik z kilkunastoletnim stażem w branży, który skupia się na materiałach wysokiej klasy. Młodszy technolog odpowiada za suszenie materiałów o niższych wymaganiach i wspiera głównego technologa – wyjaśnia Mateusz Malinowski.

Firma korzysta z komór pochodzących od trzech producentów: Panto, Ekopol oraz Hamech. Dziś nowe inwestycje realizowane są już w oparciu o rozwiązania Hamechu. Jak tłumaczy Mateusz Malinowski, decydują o tym zarówno krajowe pochodzenie tych urządzeń, jak i łatwość integracji ich systemu sterowania z wewnętrznym systemem nadzoru. To ważny szczegół, bo pokazuje, że rozwój nie polega wyłącznie na dokładaniu kolejnych komór, lecz na budowaniu spójnego i zautomatyzowanego środowiska technologicznego.

Logistyka jako część procesu

W modelu rozwijanym przez Polską Grupę Biogazową równie ważne jak sama komora jest przygotowanie materiału do załadunku. Drewno musi przyjechać już rozłożone na przekładkach, spięte taśmami, a legary, na których spoczywa pakiet, muszą być trwale przymocowane. To nie jest nadmiar formalizmu, lecz efekt konkretnej organizacji pracy.

Mateusz Malinowski podkreśla, że w biogazowniach obowiązują surowe zasady BHP, wynikające ze specyfiki całego zakładu. Każda osoba wchodząca na teren obiektu musi być wyposażona w kamizelkę odblaskową, kask, okulary ochronne oraz odpowiednie obuwie ochronne, a także mieć długie spodnie, niezależnie od pory roku. Jednocześnie sama logistyka przeładunku musi być maksymalnie uproszczona.

– Konieczność ręcznego ustawiania każdego podkładu jest w stanie przedłużyć czas przeładunku drewna nawet kilkukrotnie – mówi Mateusz Malinowski. Widać tu dobrze, że organizacja dostawy i przygotowanie pakietów są integralną częścią technologii suszenia, a nie tylko dodatkiem do niej.

Stabilne ceny w niestabilnym otoczeniu

Istotną częścią oferty pozostaje również przewidywalność kosztów. Jesień i zima to tradycyjnie okres wyższych wydatków na ogrzewanie i wzmożonego popytu na biomasę. W tym modelu problem ten praktycznie nie występuje, ponieważ ciepło z biogazowni pozostaje stałe przez cały rok. Jak zaznacza Mateusz Malinowski, ceny usług nie wahają się wraz z sezonem.

To otwiera klientom dodatkową przestrzeń do optymalizacji. Zakłady dysponujące własną kotłownią na biomasę mogą ograniczyć jej wykorzystanie, zmniejszyć zużycie energii i równocześnie sprzedać zrębki lub trociny w okresie wysokiego popytu.

– Zaoszczędzone w ten sposób kwoty mogą być zdecydowanie wyższe od kosztów suszenia materiału w naszych obiektach, nawet po uwzględnieniu kosztu transportu – podkreśla Mateusz Malinowski. To jedna z tych wypowiedzi, które najlepiej pokazują, że firma nie sprzedaje wyłącznie usługi suszenia, ale proponuje klientom inny sposób patrzenia na ekonomikę całego zakładu.

Inwestycja mimo kryzysu

Najciekawszy wniosek z rozmowy dotyczy jednak skali myślenia o przyszłości. Komory, które dziś są stawiane, były planowane już w 2022 r., równolegle z przygotowaniami do budowy samych biogazowni. Co więcej, podobne inwestycje są przewidziane także w kolejnych lokalizacjach. Mateusz Malinowski nie ukrywa, że rynek drewna przeszedł w tym czasie przez bardzo trudny okres, ale mimo to firma nie zdecydowała się wyhamować.

– Nie podjęliśmy decyzji o wstrzymaniu budowy nowych komór mimo niepokojących statystyk branży – mówi Mateusz Malinowski. Za tą decyzją stoi przekonanie, że niskie koszty suszenia i stabilność procesu mogą realnie poprawić konkurencyjność wielu zakładów. To z kolei może przełożyć się szerzej na kondycję całego rynku drewna w Polsce.

Mateusz Malinowski zwraca przy tym uwagę na jeszcze jeden istotny sygnał. Mimo słabszych wyników całego sektora firma od trzech lat obserwuje wyraźny wzrost suszonych wolumenów.

– Daje to nam nadzieję, że po zakończeniu aktualnego kryzysu branża drewna w Polsce rozkwitnie na nowo – podsumowuje Mateusz Malinowski. I właśnie w tym miejscu najlepiej widać sens całego przedsięwzięcia. Nie chodzi wyłącznie o to, by wysuszyć drewno taniej lub szybciej. Chodzi o stworzenie systemu, który łączy energetykę, automatykę, logistykę i technologię drewna w jedną spójną całość. Polska Grupa Biogazowa pokazuje, że innowacja w tej branży nie zawsze musi oznaczać rewolucję. Czasem wystarczy konsekwentnie wykorzystać to, co już działa, i połączyć to z potrzebami rynku w sposób, którego wcześniej nikt nie potraktował z odpowiednią skalą i powagą.

~Bartosz Szpojda