Automatyzacja produkcji coraz śmielej wkracza do małych i średnich zakładów w Polsce. Toruńska firma SEMPRE, specjalizująca się w nowoczesnych systemach usprawniających pracę maszyn, właśnie rozpoczęła współpracę z siecią hurtowni Abler, którą kompleksowo wyposaży w rozwiązania ograniczające koszty, odciążające pracowników i podnoszące wydajność.
Coraz więcej już nie tylko dużych, ale i średnich oraz małych zakładów w Polsce zgłaszało obecnie zapotrzebowanie na systemy służące automatyzacji procesu produkcyjnego. Właśnie dlatego firma SEMPRE z Torunia postanowiła wyjść naprzeciw oczekiwaniom klientów, którzy chętniej inwestują w nowoczesne rozwiązania techniczne, poprawiające wydajność produkcji oraz efektywność wykorzystania surowca. Duże zainteresowanie tego typu rozwiązaniami wynika z tego, iż przedsiębiorcy zdali sobie sprawę, że aby w pełni wykorzystać możliwości swoich pilarek panelowych, okleiniarek czy wiertarek, należy je wyposażyć w urządzenia peryferyjne, które zagwarantują odpowiednią szybkość podawania i odbioru elementów. W segmencie automatyzacji produkcji i transportu wewnętrznego SEMPRE może pochwalić się bardzo szerokim portfolio. Obecnie jest w trakcie realizacji trzech niezależnych linii zaawansowanego, automatycznego systemu transportu towaru, zintegrowanego z bardzo wydajną linią obróbczą u jednego z większych producentów drzwi w Polsce, PORTA w Ełku, gdzie trwa już montaż i oddawanie maszyn do użytku. Firma podjęła się także wdrożenia systemu automatyzacji produkcji we wszystkich ośmiu oddziałach hurtowni Abler.

Maszynę ma obsługiwać jeden człowiek
– Systemy automatyzacji produkcji stanowią obecnie nasz główny kierunek rozwoju – podkreślił Maciej Klimczak, właściciel. – Ostatnio podpisaliśmy umowę z siecią hurtowni Abler na kompleksowe wyposażenie wszystkich jej ośmiu oddziałów w tego typu urządzenia. Abler to hurtownie płyt, okuć i akcesoriów meblowych, które świadczą także dla swoich klientów usługi cięcia, okleinowania i wiercenia. Jej główna siedziba znajduje się w Toruniu, znamy się długo i nie jest to nasz pierwszy biznes. Kilkanaście lat temu dostarczaliśmy im maszyny, a niecały rok temu rozpoczęliśmy rozmowy na temat zautomatyzowania działu usług. Celem jest oczywiście zmniejszenie kosztów i odciążenie pracowników poprzez wyeliminowanie operacji podnoszenia i transportowania ciężkich elementów. Będą to więc stoły powrotne do okleiniarek i wiertarek, przystosowane do dużych formatów, czy też podnośniki płyt przy pilarkach panelowych. Założenie jest takie, że maszynę ma obsługiwać jeden człowiek.
Jeszcze do niedawna wydawało się, że systemy automatyzacji produkcji mają sens wyłącznie w dużych zakładach przemysłowych, z produkcją seryjną. Praktyka pokazała jednak, że także średnie i małe firmy interesują się tego typu rozwiązaniami.
– Nasze działania, produkty, które tworzymy i nasza jakby filozofia sprzedaży jest nakierowana także na średnie i małe firmy – zaznaczył Maciej Klimczak. – Staramy się podnosić świadomość ich właścicieli, że zautomatyzowanie procesu obniża koszty. Bez względu na to, jak na to spojrzymy, to summa summarum na końcu wychodzi taniej. Dlatego, że maszyna kiedyś się spłaca, a zastępuje człowieka. Jest jeszcze inny, dodatkowy argument. Każde urządzenie, które działa w sposób automatyczny, jest po prostu systematyczne, powtarzalne i jego wydajność jest na stałym, ustalonym poziomie, de facto dopasowanym do maszyn w tych firmach. Do dużych będą to większe wydajności, do mniejszych będą mniejsze. Wszystko zależy od kosztów.

Najlepsza maszyna to taka, która ma najmniej części
Rozmowy z firmą Abler trwały kilka miesięcy, w trakcie których ustalano szczegóły techniczne i logistyczne.
– Najpierw trzeba było wyliczyć, na ile taka inwestycja jest dla firmy Abler opłacalna, a właściwie jak szybko się zwróci – powiedział Maciej Klimczak. – Po drugie, trzeba było podjąć decyzję, czy wyposażamy od razu wszystkie oddziały, czy robimy to systematycznie hurtownia po hurtowni. Oprócz tego firma czekała właśnie na dostawę nowych okleiniarek i dopiero po ich zainstalowaniu mogliśmy w sposób optymalny zaprojektować do nich nasze urządzenia. Zajęło to prawie dziesięć miesięcy. Wyposażenie ośmiu hurtowni to nie są małe pieniądze, więc zapadła decyzja o rozłożeniu inwestycji w czasie.
Jako pierwsza zautomatyzowana zostanie siedziba główna Abler w Toruniu. Odbędzie się to na przełomie listopada i grudnia tego roku. Następnie co 3, a maksymalnie 4 tygodnie wyposażany będzie kolejny oddział. Generalnie SEMPRE jest w stanie przygotować odpowiednie urządzenia dla trzech hurtowni jednocześnie, ale zarówno jedna, jak i druga strona zgodziły się co do tego, że najlepszą drogą będzie dostarczanie i uruchamianie systemów automatyzacji po kolei. Pozwoli to uniknąć zamieszania i niepotrzebnych przestojów w pracy hurtowni.

Podejście firmy Abler, aby kompleksowo wyposażać wszystkie oddziały w urządzenia jednego producenta, ma swoje uzasadnienie. Jeden dostawca to łatwiejsze uruchomienie i rozwiązywanie ewentualnych problemów serwisowych.
– Mówiąc szczerze, nie spodziewamy się większych problemów natury technicznej – zaznaczył Maciej Klimczak. – Jak wiadomo, każda maszyna musi przejść choroby tzw. wieku dziecięcego. Natomiast my robimy to na tyle długo i dużo, że 98 proc. błędów konstrukcyjnych mamy już wyeliminowanych. Jesteśmy przy tym otwarci na wszelkie uwagi naszych klientów odnośnie tego, co można poprawić. Jeśli ma to sens, to wprowadzamy je w życie. Droga od pomysłu do wdrożenia jest u nas zdecydowanie krótsza niż w dużych firmach niemieckich czy włoskich.

W założeniu urządzenia produkowane przez SEMPRE są proste i solidne pod względem konstrukcyjnym. Dzięki temu są one tańsze w zakupie, obsłudze i utrzymaniu oraz mniej zawodne niż dostępne na rynku skomplikowane rozwiązania. W tym względzie firma stosuje się do zasady sprecyzowanej przez znanego wynalazcę i konstruktora Nikolę Teslę. Mówi ona, że najlepsza maszyna to taka, która ma jak najmniej części. Inaczej mówiąc, ma być ona funkcjonalna i bezawaryjna. – Bardzo duży wpływ na sukces rynkowy ma także design – wspomniał Maciej Klimczak. – Maszyna, oprócz funkcjonalności i niezawodności, musi również wyglądać. Zarówno ja, jak i nasz konstruktor, kładziemy na to duży nacisk. Jest to również element walki z konkurencją krajową i zagraniczną. Duże znaczenie ma także poziom akcji marketingowych, no i cena. Ostatni czynnik dotyczy przede wszystkim firm niemieckich i włoskich, które cenowo odbiegają od nas in plus. Natomiast pojawiają się firmy chińskie – ich wadą jest to, że są one krótko na rynku polskim. Mogą jedynie konkurować ceną, jednak mało kto wie, że kupując maszynę chińską, musi wziąć pod uwagę ogromną poprawkę na elektronikę. Nie dlatego, że ona jest zła, ale w Polsce nie ma jeszcze zamienników. W razie awarii trzeba sprowadzać to z Chin. I to obecnie jest jeszcze ich dużym minusem. Tutaj mamy ogromną przewagę. Generalnie w Polsce jest bardzo dużo do zrobienia w dziedzinie automatyzacji i zauważyć można, że świadomość tego zmienia się w wielu mniejszych zakładach. Dynamika zmian przyspiesza, bo też zmienia się sposób myślenia ludzi, że nie tylko duże firmy są w stanie inwestować w automatyzację. Kalkulacje pokazują, że inwestycja taka zwraca się bardzo szybko. W zależności od tego, czy zakład pracuje na jedną, czy też dwie zmiany, czas amortyzacji wynosi od jednego roku do dwóch lat.
~Tomasz Bogacki








