Polska branża drzewna znalazła się dziś w jednym z najbardziej wymagających momentów ostatnich lat. O tym, jak wyjść z impasu i zbudować bardziej stabilne, przewidywalne warunki funkcjonowania, rozmawiano 5 listopada w Nadarzynie podczas seminarium „Lasy prywatne i przemysł drzewny – wspólne kierunki rozwoju”. Spotkanie skupiło uwagę na partnerskiej współpracy lasów prywatnych z przemysłem. Współpracy i wciąż niewykorzystanym potencjale, który jednak warto rozwijać.
Wysokie ceny surowca, zmniejszona podaż, zawirowania w klasyfikacji jakościowej, spadki popytu w Europie oraz presja finansowa sprawiają, że wielu producentów z branży drzewnej znalazło się na granicy opłacalności. Co może odmienić los polskich przedsiębiorstw? Przede wszystkim potrzebne są stabilne i przewidywalne ramy funkcjonowania rynku drewna w Polsce oraz partnerska współpraca między leśnictwem a przemysłem. Jeśli zaś mowa o leśnictwie, to choć głównym i oczywistym partnerem dla branży drzewnej są Lasy Państwowe, to nie można zapominać również o lasach prywatnych.
Właśnie współpracy między przemysłem drzewnym a lasami prywatnymi było poświęcone seminarium branżowe pt. „Lasy prywatne i przemysł drzewny – wspólne kierunki rozwoju”, które zorganizowaliśmy 5 listopada, podczas premierowej edycji targów FORESTech w Nadarzynie.
Kondycja i wyzwania branży drzewnej w Polsce
Pierwszym prelegentem był Piotr Garstka, dyrektor Biura Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego, który dokonał przeglądu aktualnych wyzwań sektora.
– Z roku na rok wyzwania dla branży drzewnej są coraz bardziej widoczne. Z czym my się musimy zmierzyć? Na pewno ze zmniejszeniem pozyskania drewna i mamy pełną świadomość, że tego drewna więcej nie będzie – mówi Piotr Garstka.
Przyczyn takiego stanu jest wiele. Wystarczy wspomnieć słynne moratorium, tworzenie nowych form ochrony przyrody oraz wyłączanie kolejnych obszarów leśnych z użytkowania gospodarczego. W efekcie polscy przedsiębiorcy muszą konkurować o surowiec na coraz bardziej napiętym rynku.
Sytuację pogarsza rosnący eksport drewna okrągłego – w 2024 r. z Polski wyjechało 3,2 mln m3 surowca.
– Kiedy mamy świadomość, że na rynku nie będzie więcej drewna, a jednocześnie tak wiele drewna wyjeżdża z Polski, stawiamy pytania: dlaczego to drewno nie może zostać u nas i zostać przerobione przez polskie tartaki? Dlaczego nie ma mechanizmów, które oddziaływałyby tak na eksporterów drewna, że byłoby to nieopłacalne? To jest wyzwanie, z którym musimy się zmierzyć, żeby chronić nasz surowiec, na którym pracujemy – mówi dyrektor PIGPD.
Na niekorzyść branży zadziałały również zmiany w Warunkach Technicznych, które według PIGPD obniżyły standardy jakościowe, dopuszczając m.in. siniznę w klasach A i B drewna iglastego wielkowymiarowego, zwiększając tolerancje krzywizny oraz ograniczając potrącenia na korę, co w praktyce oznacza wyższe ceny za niższą jakość surowca.
Mało tego. Nie dość, że drewna jest mniej, to dodatkowo jego ceny są wysokie. Przypomnijmy, że średnia cena drewna wzrosła ze 194 PLN/m3 w 2019 r. do 279 PLN/m3 w 2025, co oznacza wzrost o 44 proc.
– Ceny drewna to jest coś, o czym branża mówi od zawsze, bo jest to dla nas kwestia kluczowa. My chcemy tylko jednego – w pełni transparentnych zasad ustalania cen drewna, opartych o realia europejskie i sytuację na rynkach światowych – dodaje Piotr Garstka.
Konsekwencją są rosnące koszty produkcji i spadek międzynarodowej konkurencyjności polskich firm. Znajduje to już odzwierciedlenie w danych PIGPD, która wskazuje, że po rekordowym 2022 r. branża drzewna weszła w okres wyraźnego osłabienia popytu. Wartość produkcji sprzedanej spadła w większości segmentów, przy czym najmniejsze straty odnotowali producenci płyt drewnopochodnych. Największe spadki wartości produkcji dotknęły: producentów podłóg, wyrobów tartacznych, producentów opakowań drewnianych, gdzie korekta cen była wyjątkowo silna.
Eksport również zanotował dynamiczne spadki. Producenci podłóg stracili aż 30 proc. wartości sprzedaży zagranicznej, a na rynku niemieckim – ponad 50 proc. Z kolei producenci wyrobów tartacznych i opakowań drewnianych odnotowali spadki rzędu 26-28 proc.
W efekcie w 2024 r. rentowność netto polskiej branży drzewnej spadła do 3,1 proc. najniższego poziomu od 14 lat. Dla porównania: koszt pozyskania kapitału szacowany jest na 10 proc., co oznacza, że firmy ponoszą stratę ekonomiczną – zarabiają mniej niż wynosi je koszt utrzymania kapitału.
Sytuacja jest szczególnie istotna w kontekście znaczenia MŚP: aż 95 proc. firm kupujących drewno w Lasach Państwowych to małe i średnie przedsiębiorstwa. To one ponoszą największe ryzyko związane z wahaniami podaży i cen surowca oraz zmianami regulacyjnymi.
W obliczu tych wszystkich narastających problemów PIGPD wskazuje konieczność stworzenia spójnego, strategicznego modelu współpracy między leśnictwem a przemysłem drzewnym. Wśród proponowanych działań znajdują się: powołanie Rady ds. Przemysłu Drzewnego, opracowanie Kontraktu Branżowego, uznanie drewna za surowiec strategiczny, wzmocnienie promocji materiałów drewnianych, przywrócenie przejrzystości i partnerskich zasad w sprzedaży surowca.
Co na to lasy prywatne?
Trudno nie zauważyć, że w tej dyskusji mało się mówi o partnerstwie z lasami prywatnymi, choć … zajmują one w Polsce niemal jedną piątą ogólnej powierzchni leśnej. Czy istnieje zatem jakieś pole do szerszej współpracy między przedsiębiorstwami branży drzewnej a właścicielami lasów prywatnych? Okazuje się, że tak, o czym mówił w Nadarzynie dr inż. Stefan Traczyk, prezes zarządu Stowarzyszenia Leśników i Właścicieli Lasów.
– W przeciwieństwie do większości krajów UE, gdzie dominują lasy prywatne (60 proc.), polski model oparty jest na przewadze własności publicznej – 81 proc. lasów należy do Skarbu Państwa. Tak duża dysproporcja własnościowa niesie zarówno korzyści, jak i poważne wyzwania dla sektora – mówi Stefan Traczyk.
Prezes SLiWL przekonywał, że lasy prywatne, przy odpowiednim wsparciu instytucjonalnym, mogłyby odegrać znacznie większą rolę w gospodarce leśnej, przemysłowej i klimatycznej. Tymczasem dyskusja o ich znaczeniu wywołuje w Polsce często zbędne emocje, a ich rola jest marginalizowana.
Dlaczego zatem lasy prywatne są ważne dla przemysłu? Polska gospodarka leśna oparta jest dziś głównie na Lasach Państwowych, które w 2024 r. pozyskały 39,8 mln m3 drewna – o 0,3 mln m3 mniej niż rok wcześniej. W perspektywie kolejnych lat prognozuje się dalsze ograniczanie poziomu pozyskania.
– W tej sytuacji lasy prywatne stanowią niezbędny potencjał uzupełniający. Z analiz wynika, że możliwe byłoby uruchomienie dodatkowych 5 mln m3 drewna rocznie, co w sposób bezpośredni wzmocniłoby sektor drzewny i lokalne gospodarki – zapewnia Stefan Traczyk.
Jednak bez strukturalnych zmian lasy prywatne nadal będą wykorzystywane poniżej możliwości, co widać w porównaniu z krajami Europy Zachodniej. Może to zmienić powołanie Izb Leśnych – nowej formy organizacji właścicieli lasów prywatnych.
– W Polsce obecnie nie funkcjonuje żaden samorząd leśny, a istniejące izby rolnicze obejmują głównie rolnictwo. Oznacza to brak instytucji zdolnej reprezentować interesy właścicieli lasów, tworzyć prawo i prowadzić dialog z administracją, przemysłem oraz Lasami Państwowymi – mówi Stefan Traczyk.
Zaprezentowany podczas seminarium projekt Izb Leśnych ma tę lukę wypełnić. Zakłada on, że: izby działałyby na poziomie powiatu, zrzeszałyby właścicieli lasów prywatnych, pełniłyby funkcję zarówno grup producenckich, jak i samorządu, działałyby na rzecz integracji gruntów, lepszego planowania i pozyskania, edukacji właścicieli i doradztwa, reprezentowałyby sektor w procesie stanowienia prawa.

Szansa na partnerstwo
Zaproponowane przez Stowarzyszenie Leśników i Właścicieli Lasów rozwiązanie nie tylko modernizuje sektor, ale również przywraca właściwe proporcje w polityce leśnej, gdzie właściciel lasu, a nie tylko administracja, staje się pełnoprawnym partnerem. Również dla przemysłu drzewnego.
– Presja na rynek surowca drzewnego jest dziś bardzo duża, a ograniczenia pozyskania w Lasach Państwowych wyraźnie zmniejszają podaż i podnoszą koszty dla firm. Współpraca z właścicielami lasów prywatnych może częściowo odciążyć sektor: pozwala zwiększać dostępność surowca, poprawiać przewidywalność dostaw i dywersyfikować źródła zaopatrzenia – mówi Piotr Garstka.
Z pewnością ta współpraca mogłaby być większa i bardziej efektywna, gdyby nie liczne bariery regulacyjne, organizacyjne, a nawet komunikacyjne.
– Pierwszą barierą, która cały czas dyskredytuje Stowarzyszenie Leśników i Właścicieli Lasów, jest brak świadomości społeczeństwa i decydentów, że w Polsce mamy prawie 20 proc. lasów prywatnych, i jest to ogromny potencjał, w którym co roku bez szkody dla środowiska można pozyskać dodatkowe 5 mln m3 drewna. Druga bariera to rozdrobnienie własności i współwłasności lasów prywatnych w Polsce. Mowa jest o około 3 mln właścicieli i współwłaścicieli lasów! Mamy już gotowy projekt ustawy, który umożliwiałby tworzenie Izb Leśnych. Tego typu izby mogłyby być stowarzyszeniami właścicieli lasów i jednocześnie grupami producenckimi, które to grupy producenckie mogłyby być partnerami dla Lasów Państwowych, zakładów usług leśnych i przemysłu drzewnego – dodaje Stefan Traczyk.
Póki co, mimo że część firm już korzysta z zasobów prywatnych, ich potencjał nie jest w stanie wypełnić luki powstałej po ograniczeniach w Lasach Państwowych.
– To właśnie Lasy Państwowe pozostają kluczowym, strategicznym dostawcą surowca, na którego stabilności opiera się funkcjonowanie całej branży. Mogę jedynie przypuszczać, że aktywizacja i lepsze wykorzystanie zasobów prywatnych mogą jednak złagodzić presję w najbliższych latach – mówi Piotr Garstka.
Za zasługi dla rozwoju lasów prywatnych Zwieńczeniem seminarium było uroczyste wręczenie Nagrody im. Kazimierza Szeptyckiego, ustanowionej w 2019 r. przez Stowarzyszenie Leśników i Właścicieli Lasów jako wyróżnienie dla osób i instytucji zasłużonych dla rozwoju lasów prywatnych w Polsce. Decyzją kapituły laureatem został Polski Związek Zrzeszeń Leśnych, który w tym roku obchodzi piętnastą rocznicę zawiązania organizacji.
~Małgorzata Gackowska











