Niezwykle szeroka oferta pod jednym dachem

Niezwykle szeroka oferta pod jednym dachem

Goście chcący odwiedzić zorganizowane przez firmę Penny Gondek Dni Otwarte, mieli na to aż dwa tygodnie. To niezwykle elastyczne podejście do terminu to przemyślana decyzja, która w niczym nie zakłóca działania firmy, a może wpłynąć na wzrost sprzedaży.

Od 3 do 16 września tego roku firma Penny Gondek z Oleśnicy zorganizowała, pierwsze w swojej ponad trzydziestoletniej historii, Dni Otwarte. Stali klienci i partnerzy oraz osoby związane z branżą drzewną, ale nie tylko, które chciały poznać niezwykle szeroką ofertę handlową firmy, miały doskonałą okazję, aby w warunkach zdecydowanie odbiegających od typowych imprez targowych to uczynić. Firma posiada bardzo bogaty katalog obrabiarek do drewna obejmujący: wielopiły, pilarki poprzeczne, pilarki panelowe, optymalizerki, traki ramowe do cienkich lameli, maszyny do zbijania palet, kompletne rozwiązania do rozdrabniania drewna czy też maszyny do serwisowania narzędzi. Warto wspomnieć, że Penny Gondek jest autoryzowanym dealerem czeskiej firmy TOS Svitavy  i czesko-szwajcarskiej firmy Störi Mantel. Oprócz tego firma dostarcza także zaawansowane urządzenia laserowe, systemy oczyszczania i nawilżania powietrza, kotłownie, suszarnie i urządzenia do pakowania.

Chęć pokazania i pochwalenia się nową siedzibą

– Dni Otwarte to pomysł dyrektora technicznego Mariusza Chrzana, i jest on bezpośrednio związany z rezultatami sprzedażowymi ubiegłorocznych targów DREMA – powiedział Jan Gondek, właściciel firmy. – Stoisko o powierzchni 400 m2 to duży koszt, który nie miał oczekiwanego odbicia w sprzedaży. Co prawda DREMA otworzyła nam furtkę na rynku krajowym i europejskim, jednak musimy liczyć się z kosztami, tym bardziej że w gospodarce nie dzieje się najlepiej. Drugim powodem zorganizowania imprezy wewnętrznej jest fakt, że nasi dostawcy z Czech, Niemiec, Austrii, Szwajcarii, Francji, Włoch czy Finlandii nie są zwolennikami organizowania targów co rok, ponieważ w tak krótkim czasie nikt nie jest w stanie przygotować czegoś nowego. Jechać na targi i pokazywać to, co w zeszłym roku, mija się z celem. Przyznam się, że chcieliśmy pokazać i pochwalić się także nową siedzibą firmy. W tym roku obchodzimy 10. rocznicę jej powstania. Wcześniej działaliśmy na terenie byłych koszar, gdzie brakowało miejsca na zorganizowanie takiej imprezy. Z tego względu wielu klientów nie miało wcześniej okazji, aby nas odwiedzić i zobaczyć.

Stali klienci, którzy zaufali firmie Penny Gondek wiele lat temu i pracują na dostarczonych przez nią maszynach, z pewnością z dużym zainteresowaniem zapoznają się z ofertą dotyczącą automatyzacji produkcji. Jest to dziedzina, która ostatnimi czasy cieszy się dużym zainteresowaniem z wielu względów. Wyeliminowanie niepotrzebnej pracy ręcznej, bezpieczeństwo, wydajność, obniżenie kosztów produkcji i zwiększenie wartości dodanej, co przekłada się na wzrost konkurencyjności rynkowej, to tylko niektóre z nich.

Przyjacielskie, dżentelmeńskie relacje z dostawcami

Większość dostawców technologii dla branży drzewnej organizując Dni Otwarte, rezerwuje dla nich w swoim kalendarzu 3-4 dni. Firma Penny Gondek otworzyła swoje drzwi na prawie dwa tygodnie, a ich zamknięcie miało miejsce dwa dni po zakończeniu targów DREMA. Pokrywające się terminy obydwóch imprez, ale inny dzień zakończenia to przemyślana decyzja, obliczona na konkretne efekty.

– W tegorocznych targach Drema bierzemy udział w ramach stowarzyszenia DROMA, do którego należymy – podkreślił Jan Gondek. – Jest to doskonała okazja do rozpropagowania naszych Dni Otwartych i mam nadzieję, że staną się one stałą częścią naszej działalności. Ich zorganizowanie to w obecnych realiach ekonomicznych niełatwa sprawa. Żaden dostawca nie produkuje przecież na magazyn, tylko na konkretne zamówienia. Zgromadzenie maszyn i urządzeń do celów ekspozycyjnych wymagało więc sporo wysiłku. Jesteśmy znani w branży drzewnej, więc wieloletnia współpraca i wzajemne zaufanie pomogły w tym przedsięwzięciu. Te dobre, nieomal rodzinne relacje z dostawcami spowodowały, że jeszcze pierwszego dnia Dni Otwartych dotarła do nas maszyna, którą niezwłocznie zainstalowaliśmy. Jest gotowa do testów, bo i taką możliwość oferujemy.

Przyjacielskie, dżentelmeńskie relacje z dostawcami to w dzisiejszych czasach rzecz niezwykła.

– Jest to zasługa naszego prezesa, który ma w sobie coś takiego, że ludzie chcą podjąć z nim współpracę – zauważyła Dorota Czerska, kierownik działu marketingu. – Wiele lat pracuję w firmie i nieraz widziałam takie sytuacje. Traktujemy się jak przyjaciele i pomagamy sobie nawzajem. Jest to rzadkie zjawisko w dzisiejszych czasach. Z takimi firmami jak TOS Svitavy czy z niemiecką Z-Laser relacje takie trwają już od bardzo wielu lat. My uczymy się od nich, oni od nas. W hali ekspozycyjnej powiesiliśmy dużą tablicę, na której wszyscy chętni goście mogą pozostawić pisemny ślad swojej obecności na Dniach Otwartych i sympatii do nas. Myślę, że zapełni się ona bardzo szybko i da początek nowej tradycji, którą chcemy kontynuować podczas kolejnych spotkań. Będzie też potwierdzeniem naszego hasła przewodniego: „Zaufaj doświadczeniu”.

Zupełnie inny sposób zarządzania firmą

Możliwość zobaczenia i przetestowania maszyn to tylko jeden plus wynikający z uczestnictwa w Dniach Otwartych. Bardzo ważne jest także zobaczenie firmy „od środka”, jak funkcjonuje, jakie obowiązują w niej procedury. Poznać można relacje panujące między pracownikami wszystkich szczebli. Z takich obserwacji wyciągnąć można wiele wniosków mówiących dużo o firmie. Chodząc po halach czy części biurowej, od razu można dostrzec, że panuje tam rodzinna atmosfera, że nie jest to zhierarchizowana organizacja obliczona tylko na zysk. Dni Otwarte zorganizowano również na prośbę pracowników, którzy nie mieli wcześniej okazji uczestniczyć w targach DREMA, a ich wiedza i profesjonalizm to coś wyjątkowego, co niewątpliwie warto zaprezentować odwiedzającym. Daje ona bowiem pełny obraz firmy.

– Sprzedaż to nie wszystko, trzeba mieć jeszcze dobry serwis – zaznaczył Jan Gondek. – Mogę się pochwalić, że my taki serwis mamy. Na przykład wielopiły TOS Svitavy serwisujemy na takim poziomie, że Czesi mogą się od nas uczyć. Nasi pracownicy znają je na wylot. Jeśli taka maszyna, zainstalowana w ciągu technologicznym, ma awarię, to stoi cała hala traków. Jedziemy nawet w nocy, żeby pomóc. Podobnie wygląda sytuacja w technice laserowej. Naszego informatyka nazwać można śmiało numerem jeden. Gdy niemiecka firma Z-Laser ma jakiś problem, to zwraca się tylko do niego.

Jednym z lepiej rozwiniętych działów w ofercie handlowej firmy Penny Gondek jest technika pakowania. Na Dniach Otwartych urządzenia z tej dziedziny zajmowały osobne pomieszczenie, gdzie obejrzeć można było ich różnorodność, od automatów, półautomatów, po pakowanie ręczne.

– Staramy się pomóc zapakować wszystko, czego potrzebuje nasz klient – dodał dyrektor handlowy Grzegorz Jędrysiak. – Bez względu na to, czy jest to folia termokurczliwa, typu stretch, czy też taśma klejąca lub polipropylenowa, to jesteśmy do dyspozycji. Jest to bardzo ważny element naszej działalności, związany z początkami naszej firmy. Firma Penny Gondek to nie tylko maszyny, sprzedaż i inne przyziemne problemy. Oprócz tego cała załoga znajduje jeszcze czas na aktywność sportową. Jest to rywalizacja z zagranicznymi firmami, z którymi współpracuje. Spotkania czy międzyfirmowe turnieje sportowe to ważne wydarzenia, czego potwierdzeniem jest pokaźna kolekcja pucharów i medali. Integrujące załogi firm są także wyjazdy na wydarzenia sportowe, głównie mecze piłki nożnej, do Czech czy Austrii. Jest to więc zupełnie inny sposób zarządzania firmą, który de facto niewiele kosztuje, a zacieśnia relacje pomiędzy pracownikami.

~Tomasz Bogacki