Z siedmiu zakwalifikowanych do ostatecznej rozgrywki zawodników udział w niej wzięło sześciu. Udział czterech zawodników, z których trzech to posiadacze tytułu Mistrza Polski oraz dwóch debiutantów gwarantował jednak wszystkim widzom wiele emocji.
Przez ostatnie 25 lat, poznańskie targi DREMA, kojarzą się między innymi z Mistrzostwami Polski we wbijaniu Gwoździ. W tym roku odbyła się już XXV edycja tej cieszącej się dużym zainteresowaniem imprezy. Eliminacje do finału rozpoczęły się jak zwykle pierwszego dnia targów i trwały mniej więcej do połowy ostatniego dnia tej imprezy. Tradycyjnie już, pierwszego dnia obserwowane jest raczej umiarkowane zainteresowanie. Za młotki chwytają, przeważnie z ciekawości, przypadkowi ludzie przechodzący w pobliżu okazałego stoiska Wydawnictwa Inwestor, zachęceni przez prowadzącego mistrzostwa Dawida Mareckiego, konferansjera z Krakowa. Wydawać by się mogło, że łączna pula nagród o wartości ok. 15 000 złotych powinna przyciągnąć nawet takich zawodników, którzy nie wiedzą, jak obsługiwać tak skomplikowane narzędzie, jakim jest młotek. Odwiedzający targi, przechodząc w pobliżu stanowiska z belkami, młotkami i gwoździami nie byli jednak zainteresowani wzięciem w nich udziału i z uśmiechem zerkali na zmagania nielicznych śmiałków. Trudno było więc odgadnąć jakie motywy decydują o chęci wzięcia udziału w konkursie, a pierwsze dwa dni to ogólny marazm i czysta lista zawodników zakwalifikowanych do finału.

Pięć uderzeń, ale w sumie
Zgodnie z regulaminem udział w mistrzostwach mogą wziąć tylko pełnoletni prenumeratorzy miesięczników: „Gazeta Przemysłu Drzewnego” lub „Meblarstwo Komponenty i Technologie”. Z kolei, aby zakwalifikować się do finału, wystarczy wbić w sosnową kantówkę pięć trzyipółcalowych gwoździ, używając do tego młotka o masie ok. 750 gramów. Trzeba to jednak uczynić tylko pięcioma uderzeniami. Dla niezorientowanych dodam, że ma to być pięć uderzeń, ale w sumie. Wypada więc po jednym uderzeniu na gwóźdź, który jest wstępnie osadzony w kantówce na głębokość ok. 10 mm. Dotyczy to zarówno eliminacji, jak i finału. Biorąc pod uwagę stres i zdenerwowanie wynikające z faktu, jak by nie było, występu publicznego, nie jest to wcale łatwe zadanie. Nie bez znaczenia jest również świadomość, jaką wartość posiada nagroda główna. Jak uczy historia mistrzostw, bardzo ważna jest także przyjęta taktyka wbijania. Wbrew pozorom metoda siłowa nie zdaje w tym przypadku egzaminu, a instruktaż prowadzony przez Dawida Mareckiego, sprowadzający się do odpowiedniej postawy, układu ręki czy trzymania młotka w większości przypadków przynosił pożądany efekt. Skuteczność „metody Mareckiego” potwierdził zresztą sam jej twórca, wbijając kilkakrotnie w trakcie trwania konkursu pięć gwoździ pod rząd, uderzając każdy z nich tylko jeden raz. Zdarzają się oczywiście osobnicy całkowicie odporni na wiedzę, ale tych eliminowało bardzo szybko życie. Jedno jest pewne, bez względu na metodę wbijania, wszystkie reguły określone regulaminem mistrzostw muszą być przestrzegane.
Niezbędne rekwizyty, czyli nagrody, kantówki, gwoździe i młotki dostarczyły zaprzyjaźnione z naszym Wydawnictwem firmy. Elektronarzędzia ufundowała firma ITA Tools, „pancerny” smartfon dostarczyła firma uleFone, mobilny zestaw skrzynek narzędziowych firma QBRICK® System, zestaw wkrętów do drewna firma Essve, narzędzia stolarskie firma Solid-Tools. Cała impreza nie mogłaby się także odbyć bez wspomnianych wyżej kantówek i gwoździ. Te pierwsze wykonane zostały ze świeżo przetartego drewna sosnowego, przez firmę VGH z Porażyna koło Opalenicy. Natomiast gwoździe „przyjechały”, jak zwykle, z Marcelowa koło Łodzi z firmy W&W, a młotki firmy Stalco dostarczyła ITA TOOLS.
Dotarli także dobrze znani fanom „starzy” zawodnicy
Drugiego dnia targów, do finału zakwalifikował się jako pierwszy Marek Rachwalski, który w konkursie bierze udział po raz czwarty. W ramach treningu potrafi on wbić pod rząd nawet 30 gwoździ, co plasuje go w ścisłej czołówce zawodników. Nagrodą za wejście do finału było w tym roku, ufundowane przez głównego sponsora Mistrzostw – firmę ITA Tools z Krakowa, wielofunkcyjne narzędzie oscylacyjne CMT12 o mocy 710 W o wartości ponad 850 zł. Natomiast zawodnicy, którym nie udało się zakwalifikować do ścisłego finału, otrzymywali nagrody pocieszenia. Po nim, po dłuższym przygotowaniu, dokonał tego debiutant Gracjan Gdowski. Niestety, w trakcie odbioru nagrody za wejście do finału zapowiedział, że nie weźmie w nim udziału, ponieważ na targach jest tylko jeden dzień. Trzeciego dnia imprezy pięć gwoździ wbił Błażej Słomczewski również debiutujący w konkursie. Przełom nastąpił ostatniego, czwartego dnia imprezy, kiedy to przy belkach zaczęło ustawiać się coraz więcej chętnych i, co warto zauważyć, nie byli to tylko sami mężczyźni. Zadziałał z pewnością efekt psychologiczny, ponieważ na białej do tej pory planszy pojawiły się nazwiska i imiona trzech finalistów. Do finału zakwalifikowało się bowiem aż czterech zawodników. Jako pierwszy dokonał tego Kacper Manikowski, którego fanom konkursu nie trzeba specjalnie prezentować. W tym roku uczestniczył w nim po raz dziewiąty i jest zwycięzcą XVII edycji Mistrzostw z 2018 roku. Jako drugi do finału wszedł Piotr Nowicki, prawdziwa legenda konkursu. Bierze on w nim udział nieprzerwanie od 2013 roku. W całej historii mistrzostw Piotr Nowicki jest drugim zawodnikiem, który zwyciężył dwa razy pod rząd oraz pierwszym, który wbił w finale pięć gwoździ. Wydarzenia te miały miejsce w 2013 i 2014 roku. Wejście do finału zajęło mu dosłownie kilka minut i wyglądało na to, że jest on stuprocentowym kandydatem do tytułu Mistrza Polski. Niedługo po nim do finału zakwalifikował się także dobrze znany Maciej Florczak, dwukrotny Mistrz Polski. Drugi, zaszczytny tytuł zdobył w ubiegłym roku. Po nim do finału zakwalifikował się Jakub Szyszka, trzeci w tym roku debiutant.
Drugi raz Mistrzem Polski po ośmiu latach
Eliminacje do finału kończą się tradycyjnie na godzinę przed rozpoczęciem ostatecznej rozgrywki. Na tę chwilę czekali także: Rafał Sidor, wiceprezes Wydawnictwa Inwestor, Aleksandra Szczepaniak, dyrektor targów DREMA oraz przedstawiciele sponsorów Marlena Baranowska-Węgrzyn, z ITA Tools i Marcin Konzorski z firmy Solid-Tools.
Regulamin mistrzostw przewiduje, że gdyby żadnemu z uczestników nie udało się wbić w pięciu rundach finału pięciu gwoździ pięcioma uderzeniami młotka to dogrywka odbywa się na bardziej liberalnych zasadach sprowadzających się do tego, że wygrywa pierwszy zawodnik, który wbije jeden gwóźdź jednym uderzeniem młotka. Tym razem ten punkt regulaminu okazał się jak najbardziej potrzebny. Wszystkich finalistów, włącznie ze stuprocentowym kandydatem do tytułu Mistrza Polski, prawdopodobnie zjadły nerwy. Nikomu nie udało się wbić pięciu gwoździ. W dogrywce zwyciężył ubiegłoroczny Kacper Manikowski, zdobywając po raz drugi tytuł Mistrza Polski we Wbijaniu Gwoździ. Wszystkim etapom finału towarzyszyły oczywiście ogromne emocje, a zwycięzca został nagrodzony gromkimi brawami bowiem zmagania obserwował prawdziwy tłum kibiców. Sam bezpośrednio zainteresowany wydawał się być lekko skonfundowany, ponieważ, jak później wyznał, nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Nagroda główna składała się z kilku pozycji, a jej wartość wynosiła ok. 10 000 złotych. Jej podstawowym elementem była: lamelownica akumulatorowa ABB311 marki Virutex, zestaw cyfrowych precyzyjnych mierników DMS-001 i mobilny zestaw skrzynek narzędziowych QBRICK® System oraz smartfon uleFone. Oprócz tego dla zwycięzcy przygotowano statuetkę oraz dyplom.
~Tomasz Bogacki








